Czy wiesz, że...
Na polskim wybrzeżu znajduje się 59 przystani, portów i miejsc przeznaczonych do wyładunku produktów rybnych, z czego 10 portów ma istotne znaczenie dla rybołówstwa kutrowego.

Konto/logowanie
Members List ZAREJESTROWANI
 Ostatni Tobiasz
 Dzisiaj 0
 Wczoraj 0
 Wszyscy 4520

 UŻYTKOWNICY
 Goscie 3
 Zalogowani 0
 Wszyscy 3

Jesteœ anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikajšc tutaj

Jesteœ stałym użytkownikiem Pogawędek Wędkarskich - kliknij tutaj
aby zalogować się!

Na forum napisali
lecek: W uzupełnieniu Wrocek na kanale. ...(462) Sep 18, @ 10:02:39

mario_z: Dzisiaj z córką Natalką ponownie odwiedziliśmy łowisko w Jedlance ...(462) Sep 16, @ 21:27:09

lecek: Niestety, mój bolek był najmniejszy. 89 miejsce. Gdybym zapun ...(462) Sep 13, @ 09:14:11

lecek: No tak, to my sie nigdy nie stykniemy. ...(462) Sep 12, @ 18:32:15

the_animal: We Wrocku był też Dzepetto i Banio - jakieś tam 20ste któreś miej ...(462) Sep 12, @ 17:04:01

mario_z: No cóż... powiedziałbym, że sytuacja typowa... gdzie Ty tam zwy ...(211) Sep 12, @ 16:16:05

mario_z: Nie jest tak źle [quote:98cad1fcd9="lec ek"]Zaliczyłem ...(462) Sep 12, @ 16:10:05

lecek: Super skuteczny k ...(211) Sep 12, @ 13:58:43

lecek: Zaliczyłem w ostatni weekend Street Fishing we Wrocku. Edycja 24 ...(462) Sep 12, @ 13:54:51

lecek: Jak zawsze kolo dał z siebie co mógł. I zwinął nagrody. Pewnie ni ...(462) Sep 12, @ 13:49:03


Artykuły komentowali
farti w ''Znowu Ta Szwecja'': Przeglądałem 3x zdjęcia , czegoś mi brakowało. Po prostu zabrakło na nich mo...
darogryf w ''Znowu Ta Szwecja'': Krzysiu wielu schowało się pod blatem. i do kraju nie wrócili.
Darek w ''Znowu Ta Szwecja'': Gratuluję udanej wyprawy, tym bardziej że w tym roku Szwecja nie darzy rybam...
krzysztofCz w ''Znowu Ta Szwecja'': Tyko dla swoich, Kamil, tylko dla swoich... :-)
Tiur w ''Znowu Ta Szwecja'': a co to za skrót nad "nickami"??
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Jak miałeś dostać jak Cię nie było? Należy Ci się koszulka ale drogo wychodz...
krzysztofCz w ''Znowu Ta Szwecja'': Nie byłbym rzepem gdybym nie spytał dlaczego ja nie mam takiej koszulki tylk...
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Oprócz wspomnień jeszcze jest schodząca tu i tam skóra i brązowe plamy na s...
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Rób plany, maj już niedługo :)
wlodek w ''Znowu Ta Szwecja'': I nam ta "piąta" się podoba! :)

Rozmaitości
» Pomocnik
» Regulamin PW
» Przeszukiwanie zasobów
» Przeszukiwanie forum
» Łowca Okazów 2010
» Grand Prix Czatu
» Prognoza pogody
» Ośrodki i stanice wędkarskie
» Rejestracja łódki
» Interaktywne krzyżówki

Recenzje
· JAXON ZX MACHINE 400
· MacTronic NICHIA HLS-1NL2L
· TUBERTINI GORILLA UC4 FLUOROCARBON
· Daiwa Exceler Style F
· Namiot Fjord Nansen
· Mikado NSC Feeder
· Wędzisko Mikado NSC 360 Feeder Nanostructure
· Mistrall Bavaria 2,7
· żyłka DUAL BAND
· Mikado T-Rex Bolognese 600

Filmoteka
Sum 200cm

Dodał: avallone78
Dodany: 14th Feb 2011
Odsłon: 247
Ocena: 0.00 Ocen: 0

X targi Na Ryby ZAJAWKA

Dodał: jarecki74
Dodany: 19th Mar 2010
Odsłon: 174
Ocena: 1.00 Ocen: 1

Boleń Wojtka

Dodał: wojto-ryba
Dodany: 23rd Dec 2009
Odsłon: 210
Ocena: 5.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 5/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 375
Ocena: 5.00 Ocen: 4

Żerowanie karpi 4/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 256
Ocena: 5.00 Ocen: 2

Żerowanie karpi 3/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 288
Ocena: 4.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 2/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 246
Ocena: 5.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 1/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 290
Ocena: 2.00 Ocen: 1

Sum Odrzański

Dodał: jarokowal
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 587
Ocena: 5.00 Ocen: 3

Hol suma

Dodał: Marek_b
Dodany: 22nd Mar 2009
Odsłon: 458
Ocena: 5.00 Ocen: 3


Wspomnienia znad Sopocznaji.
Opublikował 08-04-2010 o godz. 21:55:00 Monk
Bajania i gawędy Marek_b napisał

Wybierałem się, wspólnie z Krzyśkiem, na całodzienne wędkowanie w dół rzeki. Naszym celem były steelhead’y, którymi Sopocznaja obdarzyła dzień wcześniej Mariusza i Rafała.



Wiedziałem, że jest to ostatnia okazja na złowienie srebrzystej torpedy. Nie mieliśmy czasu do stracenia - następnego dnia przecież kończył się nasz pobyt nad rzeką.

Do plecaka, prócz pudełek z przynętami i dwóch piw, spakowałem kawałek chleba, trochę żółtego sera, małe salami, coś słodkiego i termos z gorącą wodą. Głównym daniem miała być Krzyśka zupka w proszku. Zupka ta nie była zwykłą, chińską zupką, tylko dużą, pożywną porcją makaronu z kawałkami suszonego mięsa. Samo opakowanie wskazywało na to, że mam do czynienia z profesjonalnym produktem. Na myśl o tym, że będzie okazja zjeść coś zdecydowanie smaczniejszego i treściwszego niż kaszki czy wodniste zupy serwowane przez Andrieja, które smakowały dopiero po wsypaniu garści pieprzu lub łyżeczki ostrej papryki, poczułem ssanie w żołądku. Niestety na zaspokojenie głodu trzeba było poczekać do południa, ale jak się później okazało – było warto.

– Mogę iść z wami? – zagadnął mnie przy pakowaniu Emil – Nie będzie to dla Was problemem?
– Nie pytaj się tak głupio. Zawsze możesz. – odpowiedziałem z uśmiechem, bo w ciągu tych kilku dni bardzo polubiłem Emila – Ale niesiesz plecak – rzuciłem zaczepnie.

Emil zawsze był pomocny i wiedziałem, że nawet gdybym go o to nie poprosił, sam wziąłby ekwipunek na plecy. Poza tym wiedział, jak bardzo dokucza mi ból pleców. Jak zawsze, tak i teraz, można było na niego liczyć.

Wolnym krokiem, w milczeniu wyszliśmy z obozu. Pogoda była bardzo ładna, bezchmurne niebo z lekkim wiaterkiem, bystre słońce dające uczucie ciepła. Wzdłuż lewego brzegu rzeki porastał gęsty lasek drzewek przypominających nasze wierzby. Natomiast prawa strona powita była wyższymi trawami, gdzieniegdzie wygniecionymi przez niedźwiedzie.
Idąc kamienistą plażą zastanawiałem się, czy i ja przechytrzę "tego, po którego przyjechaliśmy". Niestety w rzece było ich jeszcze bardzo mało. Prawdopodobnie przez bardzo ciepłe i długie lato główny ciąg steelhead’ów nie ruszyły jeszcze w górę rzeki.

Tuż przed ciasnym zakrętem przeprawiliśmy się na drugą stronę rzeki. Stąd po wewnętrznej stronie zakrętu rozpoczęliśmy spinningowanie. Rzucałem klasycznie pod przeciwległy brzeg, starając się jak najbliżej podawać przynęty pod zwisające trawy lub powalone gałęzie drzew. Niestety, pomimo kilkukrotnej zmiany przynęty szczęście mi nie dopisywało. Bankowe przynęty tym razem zawodziły. Miejsca, które poprzedniego dnia darzyły mnie mikżami czy kundżami dziś świeciły pustkami.
Emil z Krzyśkiem złowili już pierwsze ryby. Emilowi na obrotówkę połakomił się pięknie wybarwiony tęczak. Sopocznaja obdarzyła równie okazałym pstrągiem Krzyśka. U mnie wciąż wielkie zero.

Stanąłem tak jak wczoraj. Na wewnętrznym szczycie małego łuku. Nurt płynął równo i wolno przez prawie całą szerokość rzeki. Dochodząc do przeciwległego brzegu lekko odbijał w prawo. W tym miejscu było trochę głębiej. Po przeciwległej stronie było starorzecze, które wpadało prostopadle do nurtu. Rzucałem raz na skraj wlewu do starorzecza, to raz w mały "głęboczek" przy zwisających trawach. Głębokość łowiska nie przekraczała metra. Kolejne rzuty i kolejna wymiana przynęt. Obrotówki małe i duże, srebrne i miedziane; długie i szerokie wahadła, małe i duże coblery. Dopiero duży, niebieski łamaniec kusi na tyle kiżucza, że ten odprowadza woblera pod same nogi, ale nie decyduje się uderzyć. Kolejne rzuty i bardziej agresywne prowadzenie dają mi pierwszego kiżucza. Co robię nie tak? Gdzie leży przyczyna mojej porażki? – zastanawiałem się w myślach. Wczoraj z tego miejsca udało mi się wyjąć ponad dwadzieścia sztuk czerwonych i czarnych kiżuczy, a dziś tylko jednego. I to trzeba było się mocno napracować, aby zachęcić go do ataku.
Dochodzę do dwóch wniosków – albo ryby są przekłute, albo winna jest pogoda. Jest nadal słonecznie, bez chmur, z lekkim wiaterkiem. Typowa pogoda wyżowa. Dzień wcześniej było sporo chmur, ciśnienie zdecydowanie niższe, ale za to ryby dopisywały.

Zeszliśmy z chłopakami kilkadziesiąt metrów, do miejsca w którym rzeka robiła się szeroka i płytka. Jednak tuż przed wypłyceniem głębokość sięgała półtora metra i w takiej rynnie swoje rekordy dzień wcześniej pobijał Janusz, który niemal w każdym rzucie zapinał ponad sześćdziesięciocentymetrowe kiżucze. Niestety, nam nie jest dane połowić tak jak wczoraj. Pojedyncze ryby czepiają się leniwie obrotówek.

Po kolejnym pusty rzucie mam w końcu rybę. Rybę, która od pierwszej sekundy po zacięciu zachowuje się inaczej niż każda inna złowiona do tej pory. Muruje tępo do dna, przesuwając się powoli w kierunku przeciwległego brzegu. Staram się ją zawrócić, ale ryba odchodzi jednostajnie na hamulcu. Dokręcam hamulec. Czuję luz. Jednak nie - ryba zmienia kierunek i zaczyna płynąć razem z prądem. Próbuję ją podciągnąć. Nie daję rady! Znów dokręcam hamulec, wędka wygina mi się tuż przy rękojeści. Co się dzieje? Bez gwałtowny zrywów, bez wyskoków nad wodę? Jestem pewien, że mam rybę, tylko jaką? Na kiżucza za mocna, na steelhed’a za leniwa. Nie mogąc nic zrobić z rybą, schodzę z nią w dół. Kilkadziesiąt metrów i zaczyna robić się za głęboko do brodzenia. Schodzę pod brzeg. Jest jeszcze głębiej. Woda sięga mi po pas. Nie czuję się komfortowo. Zawrócić nie mogę, ryba ciągle spływa w dół, a prąd coraz mocniejszy. Decyduję się na poluzowanie hamulca i kilka podskoków w stronę brzegu. Mając twardy grunt pod nogami zaczynam pompowanie rybska. Przez chwilę odnoszę wrażenie, że na końcu zestawu zamiast wymarzonej sjomgi wisi kawał karpy. Kilka szybszych podciągnięć wędką i czuję gwałtowne podrygiwania ryby. Cały czas schodzę w dół rzeki, meandrując pomiędzy zwisającymi gałęziami. Mozolnie zbliżam się do ryby. Kilka metrów brzegiem i kilka metrów podciągniętej żyłki. Podchodzę do kamienistej plaży, gdzie w końcu próbuje podejść do ryby. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu widzę dużego, czerwonoskórego kiżucza złapanego za górną płetwę. Ręce opadły z zawiedzenia wraz z emocjami. Cały czas miałem nadzieję na pierwszego steelhead’a. Niestety nie tym razem. Może za parę metrów, tuż przed kolejnym zakrętem, gdzie szeroko i płytko płynąca rzeka zwęża się i wrzyna pod przeciwległy brzeg.

Ale czy na pewno dane mi będzie złowić upragnioną rybę?

Marek_b


 
Pokrewne linki
· Więcej o Bajania i gawędy
· Napisane przez Monk


Najczęœciej czytany artykuł o Bajania i gawędy:
List wędkarza


Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku

 Wyœlij ten artykuł do znajomych Wyœlij ten artykuł do znajomych


Komentarze sš własnoœciš ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialnoœci za ich treœć.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Wspomnienia znad Sopocznaji. (Wynik: 1)
przez Monk dnia 09-04-2010 o godz. 22:24:39
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Czy można zazdrościć takich wyjazdów? Chyba nie ma czego - wszak po cudownych połowach przychodzi czas na powrót do naszej rzeczywistości. ;)
Piękna sprawa, mówiąc już poważniej. Może kiedyś? ;) Cieszy, że turystyka wędkarska staje się dla nas coraz bardziej dostępna.
Już dzisiaj zamawiam materiał z Wenezueli! ;)



Re: Wspomnienia znad Sopocznaji. (Wynik: 1)
przez salmiak dnia 09-04-2010 o godz. 23:09:37
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Patrząc na takie foty słów brakuje..... Ryby oczywiście piękne, ale ta dziewicza przyroda, niesamowita !



Re: Wspomnienia znad Sopocznaji. (Wynik: 1)
przez the_animal dnia 10-04-2010 o godz. 06:51:14
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Zazdroscić jest czego ! Pytanie natomiast , czy po takich wyjazdach chce Ci się lecieć nad Wisełkę ,Oderkę , czy gdzie tam - u nas ? :)



Re: Wspomnienia znad Sopocznaji. (Wynik: 1)
przez Karpiarz (karpiarz@arcor.de) dnia 10-04-2010 o godz. 07:33:32
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Piekne sa te foty Marku, wyzerka dla oczu :) pozdrawiam. Przyjedz na beloniade w maju :)



Re: Wspomnienia znad Sopocznaji. (Wynik: 1)
przez bedmar58 (bedmar@o2.pl) dnia 10-04-2010 o godz. 14:05:50
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Marku piękna przygoda,obyś takich chwil w życiu miał jak najwięcej.Gratuluje.



Re: Wspomnienia znad Sopocznaji. (Wynik: 1)
przez old_rysiu dnia 11-04-2010 o godz. 13:01:19
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
W opisie klapa i kiepsko a na fotach ryb od groma!
Nie moge zrozumieć jednego - tyle smacznych rybek a Wy na zupkach? Może czas na zabieranie kucharza? :-)



Re: Wspomnienia znad Sopocznaji. (Wynik: 1)
przez Robert (gosia67600@numericable.fr) dnia 11-04-2010 o godz. 19:24:56
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Brak słów w zachwycie. A jednak życie potrafi być piękne, ale głównie dla tych, którzy potrafią je sobie zorganizować. Potrzeba jeszcze trochę szczęścia to prawda :-).
Foty wypas i tekst na stałym świetnym poziomie. Dzięki Marku za tych parę chwil pobytu w wędkarskim raju.



Re: Wspomnienia znad Sopocznaji. (Wynik: 1)
przez farti dnia 13-04-2010 o godz. 13:27:06
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Rewelka, po prostu rewelka.



Re: Wspomnienia znad Sopocznaji. (Wynik: 1)
przez Darek (elektryk007@poczta.onet.pl) dnia 13-04-2010 o godz. 20:25:05
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Marek, to wszystko nic z tym, co czeka cię w najbliższym czasie na Śląsku;-))


Pogawędki Wędkarskie - portal dla wszystkich wędkarzy!
Redakcyjna poczta: redakcja@pogawedki-wedkarskie.pl

Redakcja serwisu w składzie: Jarbas, Marek_b, -, -, -, -

Wszystkie teksty i zdjęcia opublikowane w portalu są utworami w rozumieniu prawa autorskiego i podlegają ochronie prawnej. Kopiowanie, powielanie, "crosslinking" i jakiekolwiek inne formy wykorzystywania cudzej własności intelektualnej i twórczej bez zgody właścicieli praw autorskich są zabronione prawem.

Wszelkie znaki towarowe są własnością ich prawowitych właścicieli, zaś ich użycie dozwolone jest wyłącznie po uzyskaniu zgody.

PHP-Nuke Copyright © 2004 by Francisco Burzi. license.
Tworzenie strony: 0.05 sekund :: Zapytania do SQL: 116