Czy wiesz, że...
Wiślany sandacz wymiar ochronny przekracza w 4-5 roku życia, a 70 cm przy masie ok.3,8 kg osiąga po 8 latach.

Konto/logowanie
Members List ZAREJESTROWANI
 Ostatni Tobiasz
 Dzisiaj 0
 Wczoraj 0
 Wszyscy 4520

 UŻYTKOWNICY
 Goscie 4
 Zalogowani 0
 Wszyscy 4

Jesteœ anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikajšc tutaj

Jesteœ stałym użytkownikiem Pogawędek Wędkarskich - kliknij tutaj
aby zalogować się!

Na forum napisali
lecek: W uzupełnieniu Wrocek na kanale. ...(482) Sep 18, @ 10:02:39

mario_z: Dzisiaj z córką Natalką ponownie odwiedziliśmy łowisko w Jedlance ...(482) Sep 16, @ 21:27:09

lecek: Niestety, mój bolek był najmniejszy. 89 miejsce. Gdybym zapun ...(482) Sep 13, @ 09:14:11

lecek: No tak, to my sie nigdy nie stykniemy. ...(482) Sep 12, @ 18:32:15

the_animal: We Wrocku był też Dzepetto i Banio - jakieś tam 20ste któreś miej ...(482) Sep 12, @ 17:04:01

mario_z: No cóż... powiedziałbym, że sytuacja typowa... gdzie Ty tam zwy ...(212) Sep 12, @ 16:16:05

mario_z: Nie jest tak źle [quote:98cad1fcd9="lec ek"]Zaliczyłem ...(482) Sep 12, @ 16:10:05

lecek: Super skuteczny k ...(212) Sep 12, @ 13:58:43

lecek: Zaliczyłem w ostatni weekend Street Fishing we Wrocku. Edycja 24 ...(482) Sep 12, @ 13:54:51

lecek: Jak zawsze kolo dał z siebie co mógł. I zwinął nagrody. Pewnie ni ...(482) Sep 12, @ 13:49:03


Artykuły komentowali
farti w ''Znowu Ta Szwecja'': Przeglądałem 3x zdjęcia , czegoś mi brakowało. Po prostu zabrakło na nich mo...
darogryf w ''Znowu Ta Szwecja'': Krzysiu wielu schowało się pod blatem. i do kraju nie wrócili.
Darek w ''Znowu Ta Szwecja'': Gratuluję udanej wyprawy, tym bardziej że w tym roku Szwecja nie darzy rybam...
krzysztofCz w ''Znowu Ta Szwecja'': Tyko dla swoich, Kamil, tylko dla swoich... :-)
Tiur w ''Znowu Ta Szwecja'': a co to za skrót nad "nickami"??
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Jak miałeś dostać jak Cię nie było? Należy Ci się koszulka ale drogo wychodz...
krzysztofCz w ''Znowu Ta Szwecja'': Nie byłbym rzepem gdybym nie spytał dlaczego ja nie mam takiej koszulki tylk...
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Oprócz wspomnień jeszcze jest schodząca tu i tam skóra i brązowe plamy na s...
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Rób plany, maj już niedługo :)
wlodek w ''Znowu Ta Szwecja'': I nam ta "piąta" się podoba! :)

Rozmaitości
» Pomocnik
» Regulamin PW
» Przeszukiwanie zasobów
» Przeszukiwanie forum
» Łowca Okazów 2010
» Grand Prix Czatu
» Prognoza pogody
» Ośrodki i stanice wędkarskie
» Rejestracja łódki
» Interaktywne krzyżówki

Recenzje
· JAXON ZX MACHINE 400
· MacTronic NICHIA HLS-1NL2L
· TUBERTINI GORILLA UC4 FLUOROCARBON
· Daiwa Exceler Style F
· Namiot Fjord Nansen
· Mikado NSC Feeder
· Wędzisko Mikado NSC 360 Feeder Nanostructure
· Mistrall Bavaria 2,7
· żyłka DUAL BAND
· Mikado T-Rex Bolognese 600

Filmoteka
Sum 200cm

Dodał: avallone78
Dodany: 14th Feb 2011
Odsłon: 247
Ocena: 0.00 Ocen: 0

X targi Na Ryby ZAJAWKA

Dodał: jarecki74
Dodany: 19th Mar 2010
Odsłon: 174
Ocena: 1.00 Ocen: 1

Boleń Wojtka

Dodał: wojto-ryba
Dodany: 23rd Dec 2009
Odsłon: 211
Ocena: 5.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 5/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 375
Ocena: 5.00 Ocen: 4

Żerowanie karpi 4/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 256
Ocena: 5.00 Ocen: 2

Żerowanie karpi 3/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 288
Ocena: 4.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 2/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 246
Ocena: 5.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 1/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 290
Ocena: 2.00 Ocen: 1

Sum Odrzański

Dodał: jarokowal
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 587
Ocena: 5.00 Ocen: 3

Hol suma

Dodał: Marek_b
Dodany: 22nd Mar 2009
Odsłon: 458
Ocena: 5.00 Ocen: 3


Pojedynek pierwszy - żywiec kontra spinning
Opublikował 11-12-2003 o godz. 15:15:00 Monk
Nasza publicystyka Old_rysiu napisał

Trudno będzie mierzyć się z największym gronem wędkarskim, łowiącym drapieżniki na spinning. Jednak wiem, że połów na żywca, daje o wiele więcej przyjemności.



Popatrzcie jednak na spinningistę.
Przyjeżdża taki nad wodę, miejscówki dawno już zajęte. Kiedy nad wodą cisza i wszyscy skupieni nad swoimi spławikami, On trzaśnie drzwiami swojego samochodu. Teraz nie wiadomo, czy to rozbryzg drobnicy po uderzeniu drapieżnika, czy rybki wystraszyły się huku. Na dzień dobry nie może już oczekiwać ciepłego przywitania. Mało tego - idzie do nas. Pewno chce wiedzieć, czy złowiliśmy rybę. Jego o wiele za duże gumowce sprawiają, że krok ma twardy i co gorsze, niezbyt cichy. Teraz to my dla niego jesteśmy chamy, gbury i nietowarzyscy. Takiemu można pokazać palcem kierunek i z kijem bejsbolowym w dłoni wstać do niego z krzesełka. Może dopiero wtedy zrozumie.

Ten nie był jeszcze najgorszy. Po paru minutach znowu nastaje błoga cisza i wszystko powraca do normy. Ale podjeżdża inny samochód. O zgrozo, z łodzią! Widzi, że miejsca na brzegu obstawione. Ale co on ma robić? On chce pospinningować. Kulturalny spinningista podchodzi do nas i pyta, czy może zwodować tu swojego uboota. Patrzę na brzegi. Obok same krzaki. Dalej wysoka burta - brak możliwości. W końcu to nie jest mój staw i biedak ma prawo do wędkowania. Grzeczny i kulturalny gość, więc dostaje zezwolenie. Trzeba mu jednak trochę pomóc - będzie szybciej i więcej czasu na zasiadce.
Targamy łódź.

Wędkarz już w środku. Odpycham go jak najdalej. Teraz słyszę, jak spada na podłogę łodzi pudło z błystkami. Wiosło obija się o burtę, nasz kolega zaczyna miotać się, zbierać błystki. Łódź zdryfowała w miejsce, gdzie powinny stać nasze spławiki!!!
W końcu odpływa. Zastanawiam się, czy w ogóle jest jeszcze możliwość aby coś złowić?

To przykład najgorszego scenariusza. Ale zaraz, zaraz. To pojedynek ZA albo PRZECIW metodzie spinningowej. To, że spinningista może być uciążliwym dla reszty, to nie wszystko. Musimy zatem utożsamić się z metodą połowu na spinning. Teraz zobaczymy, czy ta metoda jest dla mnie.

Podjeżdżam na parking samochodowy, zakładam kapelusz przeciwsłoneczny, okulary polaroidy, biorę delikatną, leciutką wędeczkę, koszyk z przynętami i schowkiem na ewentualne ryby. Wodery na nogach, delikatnie zamykam samochód - nikt mnie nie zauważył. Tam z lewej strony, rozciąga się brzeg zarośnięty trzcinką. Brak stanowisk wedkarskich. Wymarzone miejsce na drapieżnika. Powoli wchodzę do wody. Dostaję się na szczyt zarośli. Woda za kolana. Jest dobrze. Pierwszy rzut wzdłuż trzcin, powoli zwijam woblerka. W połowie drogi, coś puknęło w kij. Ryba sama się zacięła. Czuję, że mała. Okonek długości mojego palca próbuje spiąć się z kotwiczki. Wyjmuję biedaka.
Grot kotwiczki wbity w brzuch. Jak on to zrobił? Mimo delikatnego odhaczenia, ryba robi fikołki na wodzie. Raz nurkuje, potem znowu wypływa, tańczy walczyka wokół swojego ogonka. Trudno, nie moja wina. Nie będę płakać za jakimś okonkiem. Inna ryba go pożre. Rzucam dalej. Znowu telepie się okonek. Jak on miał zamiar pożreć taki duży wobler? Mimo zahaczenia za pysk, ryba po uwolnieniu odpływa z wystającą płetwą grzbietową. Odprowadzam ją wzrokiem. Jest coraz dalej. Z góry atakuje ją rybitwa. Okonek nie miał szans. Może teraz na otwartą wodę. Rzut, podciągam, wobler nurkuje. Pracuje dobrze - czuć na kiju jego drgania. Zero ataków. Może trzeba głębiej?
Zmiana woblerka na tonący. Jeden rzut, drugi. Czekanie, aż opadnie na dno. Ale czy już jest na dnie? Tak - żyłka się zluzowała. Delikatne podciągniecie. Pracuje. Zero pobić. Przesuwam się dalej. Kolejny rzut, podciągnięcie i kij przyjmuje kształt łuku. Zacinam. Coś siedzi. Wolno podciagam - to nie okoń. Powoli pompuję. Chcę zobaczyć błysk, kolor, kształt. Podciągam bliżej i bliżej... sandaczyk. Spinningiści nazywaja go "kargulena". Spiąć się nie ma szans. Prawie cały wobler w pysku. Wyjmuję wędkarskie cążki do odczepiania. Jeden grot, drugi. Teraz druga kotwiczka - idzie dobrze, byle nie puścił farby. Całą operację wykonuję pod lustrem wody. Może przeżyje? Ryba jednak już na samym końcu, na ostatnim grocie, uderzyła w przód. Cążki zatrzymały się na jej skrzelach. Ryba odpływa ,zostawiając czerwony ślad. Już z niej sandacza nie będzie.

O, nie! To żaden wypoczynek. Po takim wędkarstwie chce się płakać.
No i jak wam się to podobało? Można mówić: aktywność, ruch, spacery, poznawanie całej okolicy... Do takich relaksów to lepsze jest bieganie, ornitologia - zamiast wędki lornetka i "bezkrwawe łowy".

Jak na drapieżnika, to tylko żywiec! Tutaj mamy wzbogacone wędkowanie. Żeby łowić na żywca, trzeba go najpierw złowić. No i mamy już dwie metody.
Delikatny spławiczek i ciężki spławik żywcowy. Tutaj mam większą szansę na selekcję poławianej ryby. Inny sprzęt na okonie, inny na szczupaka, jeszcze inny na sandacza i suma. Wspomniałem o łowieniu żywca, bo kupiony jest zły. Tutaj musi być rybka z tej wody. Taka, jakiej tutaj najwięcej. Tak wybarwiona, jak ryby z tego akwenu. Wypoczynek zaczyna się na dobre. Najpierw dawki adrenaliny przy połowie żywca. Spławik zaczyna drgać. Już się zaczyna prawdziwe wędkarstwo. Czy żywiec będzie właściwy? Prędzej czy później, jest nasz wymarzony. Takiego chciałem. Jeszcze jeden, dwa na rezerwę i zaczynamy zbroić cięzki kaliber. Trzy żywce i dwie wędki. Tak trzymać.
Jedna żywcówka penetrująca okolicę – ciężki spławik. Druga – z wiatrem na dno, bez spławika, ciężka denka.
Pierwsza adrelina już zeszła, piwko i spokojnie czekać. Teraz odpoczywamy i obserwujemy okolicę. Może gdzieś tam z boku coś pogoni? Jesteśmy gotowi na wszystko. Spławikówka tańczy po lustrze wody. Karaś nie do zdarcia. Będzie biegał w lewo i prawo, choćby cały dzień. Każde mocniejsze zanurzenie, każdy gwałtowniejszy ruch spławika powoduje szybsze bicie serca. To nie spinningowe ciąganie blachy.
Tutaj łowią i oczy.
Spławik zaczyna gwałtownie uciekać pod wodę, od razu widać – to nie żywiec. Jeszcze kija w ręce nie mam, jeszcze nie czuję w rękach targania ryby, ale już wiem, że to atak! Zanim jednak poczuję rybę, mam sporo czasu. Popuszczać? Już czas? Jeszcze nie? Połknął? Stoi? Zaraz znowu ruszy.

Czy z takim wędkarstwem mamy do czynienia w metodzie spinningowej? I mamy już następujące ZA:
- nikomu nie przeszkadzamy,
- łowimy podwójnie,
- dodatkowy element doznań wzrokowych,
- zapomniałem o selektywnym łowieniu,
- możliwość spokojnego wypicia złotego, zdrowego napoju.
Cóż może być PRZECIW?
- Męczenie rybek na haku?
- Pełny bagażnik sprzętu?

Panowie! My łowimy ryby w wodzie, a nie w komputerze. Kto, gdzie, kogo i dlaczego męczy – lepiej przemilczeć.
I kto ma rację?

Old_rysiu


 
Pokrewne linki
· Więcej o Nasza publicystyka
· Napisane przez Monk


Najczęœciej czytany artykuł o Nasza publicystyka:
Ponton - część III, na wodzie


Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku

 Wyœlij ten artykuł do znajomych Wyœlij ten artykuł do znajomych


Komentarze sš własnoœciš ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialnoœci za ich treœć.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Pojedynek pierwszy - żywiec kontra spinning (Wynik: 1)
przez Ruki (quatre@tenbit.pl) dnia 11-12-2003 o godz. 15:44:29
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć) http://www.raww.republika.pl
Kto ma racje? oczywiście, że muszkarze:-)



Re: Pojedynek pierwszy - żywiec kontra spinning (Wynik: 1)
przez robert67 (szczupak67@msn.com) dnia 11-12-2003 o godz. 21:38:50
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Rysiu!!! I co ja mam teraz zrobic.Mam wrazenie jak bym dopiero zaczal moja wedkarska przygode ze "spinem"a Ty taki arykul...Rzeczywiscie patrzac z Twojego punktu widzenia trudno o argumenty.Kazdej jednak metodzie lowienia mozna przypiac zarzuty.Nie bede tego czynil w stosunku do zadnej mi znanej mimo iz legalna.Nie rozstane sie rowniez tak szybko ze Spinningiem pomimo krytyki z "calego swiata".Moge tylko obiecac ze bede bardziej uczulony w stosunku do uwag ktore poczyniles.:-)
Pozdrawiam.Robert67.



Re: Pojedynek pierwszy - żywiec kontra spinning (Wynik: 1)
przez asknet (asknet@alpha.net.pl) dnia 11-12-2003 o godz. 23:24:00
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć) http://www.asknet.waw.pl/
Stoję pod krzakiem prawie mnie nie widać, wtopiłem sie w brzeg, łowię, jest cicho.... trzask zamykanych drzwi brzmi jak wystrzał wyrywa mnie z skupienia i chłonięcia okolicy. Spoglądam w gore na brzegu stoi dwóch panów ...."Jak k,,,a biorą ??"
"niestety nie” odpowiadam. Panowie wymieniają jeszcze kilka uwag „szeptem” zmuszając do poderwania się stada wron z dachu kościoła. Nic tu po mnie ide dalej …kontem oka widzę jak niosą „sprzęt”, czyli skrzynkę piwa. Odchodzę 100 m w gore rzeki i znowu cisza i spokój znowu się wtapiam …rzut …chwila na opadniecie i skok i znowu i znowu - przytrzymanie i jest ładnie chodzi nic to podprowadzam do gripa i przytrzymuje, hak bez zadziorowy niemal sam wypada z pyska, rozluźniam uchwyt gripa a ryba majestatycznie odpływa. Już nie jest cicho słyszę wrzaski i głośnia muzykę nastrój pryska
Po kilku godzinach wracam do samochodu przechodząc obok Panów w siacie widzę szczupaka połyskującego jasnym brzuchem. Panowie „zmęczeni” śpią wśród walających się butelek i drącego się radia. Podchodzę do siatki spoglądam na szczupaka ślady skrzepłej krwi świadczą ze połkną głęboko i nie miał szans widać łowca był zwolennikiem zasady „wypal całego papierosa i wtedy tnij „.
W sadzu pływa „żywiec” do góry brzuchem to, chociaż plocie i ukleje tydzień temu mieli jakieś ryby, których nie byłem wstanie rozpoznać.. a potem ichtiolodzy maja zgryz skąd się nowy gatunek w Narwii pojawił …
Tego typu opowieści za i przeciw każdej z metod można przytaczać w nieskończoność …każdy jednak łowi jak chce i umie a osoby pozbawione kultury trafiają się wśród zwolenników każdej z metod.
A… niestety opowiastka jest prawdziwa i na hasło „łowimy na żywca ?„ przed oczami staje mi obraz który przed chwilą opisałem ,odpowiadam więc niezmiennie „nie dziękuje ty łów ja wole pospiningować…” :-)



Re: Pojedynek pierwszy - żywiec kontra spinning (Wynik: 1)
przez Esox dnia 12-12-2003 o godz. 02:21:35
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Zdecydowanie spinning. Każdy argument jest tu do obalenia. Przede wszystkim nie podoba mi się przypisywanie pewnych cech ludzkich do preferowanej metody wędkowania. Kmiotek będzie zawsze kmiotkiem - nawet jak zamieni żywcówkę na spinning. Albo odwrotnie... ;)))

Z tym ciężkim stąpaniem spinningistów to też przesada - bo prędzej przypisałbym to zasiadkowiczom, gruchoczącym kamieniami na główce niż podkradającym się do bolenia czy klenia spinningistom.

Groty kotwiczki wbite w brzuch i rozerwane skrzela okonka - to już w ogóle jakaś paranoja, stworzona na potrzebę tej naciąganej historyjki. Ale kto wie... być może tak właśnie jest, kiedy żywczarz zakłada polaroidy i bierze się za spinningowanie, zapominając, że nie trzyma w ręce podrywki. Wciąż chyba zakazanej zresztą.

Z sandaczem... no cóż... zdarza się. Jak w każdej metodzie. Woblera nie połyka na pewno głębiej jak żywca. Zaś zapięcie na obie kotwice to rzadkość. Z kolei spinningiści wiedzą jak odpiąć głęboko połkniętą przez szczupaka blachę i delikatnie wyjąć ją przez skrzela. Hak z żywca po "papierosie czekania" często ląduje w trzewiach.

Kontakt w ścianie daje dwa możliwe stany - jasno - ciemno. Spławik tak samo. Widać, nie widać. Jeżeli komuś tak skacze adrenalina od patrzenia w spławik - to może i dobrze, że na tym poprzestaje. Przy wyjściu szczupaka do blachy dostałby pewnie palpitacji serca.

I wreszcie co do złotego napoju. Będąc ze spinningiem na wodzie nigdy nie wypiję więcej jak kilka łyków dla zaspokojenia pragnienia. Dla bezpieczeństwa, ale także po to, aby potem móc opowiedzieć co widziałem, a nie co mi się przyśniło.



Re: Pojedynek pierwszy - żywiec kontra spinning (Wynik: 1)
przez kex dnia 12-12-2003 o godz. 17:28:34
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Hmm... żywiec kontra spinning .Trudno polemizować tu z kimkolwiek na powyższy temat , gdyż uważam ,że obie metody mają swoje plusy i minusy . Ja napiszę tak . Metodę połowu wybieram taką , aby była skuteczna na określony gatunek ryby . Dlatego jeśli chodzi o sandacza , stosuję przede wszystkim żywą i martwą rybkę jako przynętę , natomiast jeśli nastawiam się na szczupaka to nie wyobrażam sobie innej metody jak tylko spinning . Dlaczego akurat tak ? No cóż , takie mam upodobania ... ale wracając do pytania : Żywiec czy spinning ? Wybieram spinning , przede wszystkim dlatego ,że czuję większy sentyment do szczupaków



Re: Pojedynek pierwszy - żywiec kontra spinning (Wynik: 1)
przez jacek_dsw dnia 12-12-2003 o godz. 17:49:29
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć) http://www.bez-cisnien.neostrada.pl/
Coraz częściej czytam że wędkarze łowiący inną metodą niż spinning to od razu są moczymordy. Albo spinningiści dostrzegają jedynie takich jegomościów nad wodami albo sami siebie oszukują. Byłem nad wodą nie raz i nie dwa i raczej nie widzę obrazków tego typu co przedstawił Asknet. Jeśli już ktoś pije piwko nad wodą to raczej w ilościach które pozwalają na dalsze łowienie mało tego mogą spokojnie prowadzić auto. Śmię twierdzić że spinningiści chcąc napić się piwka nad wodą chowają się po trzcinach ewentualnie z partyzanta czają piwo w rękawie :P. Jeżeli picie piwa, lub tez mocniejszych trunków znalazło już miejsce nad wodą to jest raczej przeprowadzane w dość kulturalny sposób. Nikt nikomu nie rzuca kamieni do wody lub też nie zachowuje się w sposób skandaliczny.


Ja akurat jestem skromnym zwolennikiem żywca co nie znaczy że jestem wrogiem spinningu. Gdy wybieram się jesienią nad wodę „po drapieżnika” to zarzucam żywcówki i rozpalam sobie ognisko na działce. Zasiadam wygodnie, wyciągam całą masę smakołyków które później przyrządzam nad wcześniej rozpalonym ogniem. Ogólnie mówiąc wypoczywam i relaksuje się nad wodą. Ze spinningiem tego komfortu już nie mam. Tu trzeb ciągle chodzić, a jeśli się nie przemieszczać to rzucać i zmieniać przynęty. A ten który powie że to nie jest męczące przy kilkugodzinnym wędkowaniu, to jest chyba terminator.

Jeśli nie mogę poświęcić zbyt dużo czasu na łowienie, to wtedy sięgam po spinning. Jadę na 3 – 4 godzinki biczować wodę. Doskonale pamiętam jeden z pierwszych połowów (a nie było to tak dawno) tą metodą które zaowocowało jaziem. Jaź może nie był imponująco wielki, ale samo uderzenie w przynętę – zresztą sami wiecie. Dlatego też co jakiś czas wybieram się po spinningować aby poczuć to targnięcie kijem. Takich przeżyć nie doznam łowiąc na żywca.



Re: Pojedynek pierwszy - żywiec kontra spinning (Wynik: 1)
przez sigi (sigi@gt.pl) dnia 12-12-2003 o godz. 21:17:45
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć) http://www.eurofishing.pl
Stanę po Twojej stronie Oldi mimo, iż byłem już za to piętnowany w przeszłości:-). Nie mam nic przeciw spiningistom ( sam czasami sie nim staję), ale nie zgodzę sie nigdy by uważali nas( żywcarzy) za wędkarzy niższej klasy !!!



Re: Pojedynek pierwszy - żywiec kontra spinning (Wynik: 1)
przez Pioterek dnia 13-12-2003 o godz. 12:37:36
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
A Ja powiem któtko i zwiężle- spin to jest to!!!;)
Osobiście uważam, że żywiec jest "gorszą" metodą niż spinning.
A tak prawdę mówiąc to z taką sytuacją jak opisujesz jeszcze się nie spotkałem:D
Wole chodzić ze spinningiem niż "meczyć jedną rybke", żeby zaraz męczyć drugą tą większą:P



Re: Pojedynek pierwszy - żywiec kontra spinning (Wynik: 1)
przez Silnikowy dnia 13-12-2003 o godz. 15:11:23
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Rysiu! Choć się nie znamy i nie mieliśmy nigdy okazji do wymiany zdań na temat różnych metod wędkowania, to Twoje doświadczenia opisane tak barwnie mnie przerażają. To gdzie Ty do diabła jeździsz na ryby? A może to była alegoria. Bo nie chce mi sie wierzyć, aby prawdziwy wędkarz postępował w opisany przez Ciebie sposób. Poza tym sam wiesz jak niewygodnie chodzi się w za dużych gumiakach.No wszystkim swoim znajomym, z którymi jeżdżę na ryby, a jest to grono zacne. będę opowiadał ten horror. I nie na głos, i nie nad samą wodą. Pozdrawiam serdecznie i mniej takich przeżyć. A i tak nie dojdziemy do tego, który sposób jest lepszy. Każdy sposób jest wspaniały. Dodam tylko, że wśród moich znajomych są tacy co łowią na spinning, sa tacy którzy łowią metodą na żywca. A są i tacy, którzy stosują obydwie metody zamiennie. I nikomu nic nie przeszkadza.



Re: Pojedynek pierwszy - żywiec kontra spinning (Wynik: 1)
przez Karpiarz dnia 13-12-2003 o godz. 16:15:14
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Nie chce dolewac oliwy do ognia - wiec pomine lepiej ocene argumentow ktorych uzyles. Powiem tylko ze wedkarskie metody to jak kobiety. Jedna czarna - druga blond a trzecia ruda - czyz nie wszystkie wspaniale? - kochajmy i szanujmy je zatem wszystkie - wyjdzie nam to napewno na zdrowie.



Re: Pojedynek pierwszy - żywiec kontra spinning (Wynik: 1)
przez sacha dnia 13-12-2003 o godz. 18:15:44
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Ja stosuję czasami żywca chociaż częściej łowię na spining ale nie uważam by jedna metoda była gorsza od drugiej.Mnie jedna i druga metoda sprawia przyjemność a jeszcze jak coś weźmie to
co mnie za różnica czy adrenalina mi się wydziela podczas holu przy spiningowaniu czy łowieniu na żywca?



Re: Pojedynek pierwszy - żywiec kontra spinning (Wynik: 1)
przez old_rysiu (szreter@interia.pl) dnia 13-12-2003 o godz. 22:27:39
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Bardzo wszystkim dziękuję za zabranie głosów. Broniliście się bardzo dzielnie. Jeszcze raz pokazaliście, że wędskarstwo to tylko wędkarstwo. No może inaczej - wędkarstwo to aż wędkarstwo :-)
Najważniejsze w tym wszystkim, że nie daliście się zwieść i dzielnie obstawaliście przy swoim. Nic dziwnego - gusty są różne a wędkarstwo może się dostosować do potrzeb.
Czy mamy jeszcze jakieś nie wytłumaczone i do rozstrzygnięcia sprawy związane z wędkarstwem?
Jestem do usług. Prócz trollingu podejme każde wezwanie.
Pojedynek drugi to......???



Re: Pojedynek pierwszy - żywiec kontra spinning (Wynik: 1)
przez Zebco dnia 14-12-2003 o godz. 13:08:01
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć) http://klub.fishing.pl
Jasne!
Łowienie na tyczkę też jest "be" bo się wrzuca duże kule z zanętą i zakłuca ciszę, na rosówę to ohyda bo się okonki i węgorzyki ciągnie za żołądek, na muszkę -fuj!- brodzi się w wodzie i płoszy ryby, na gruntówkę ze sprężyną - okropny hałas przy zarzucaniu, zasiadka na karpia to zajmowanie 3 stanowisk przez jednego karpiarza jak rozłoży manele, .....
Zasiadka z żywcówką - mało efektywna metoda łowienia drapieżników polegająca na zakładaniu na haczyk żywej rybki w nadziei że w łowisku zanajduje się drapieżnik. W porównaniu z aktywnym poszukiwaniem aktywnych drapieżników metoda ta daje efekty w granicach 5%, co potwierdzają ostatnie wyniki ze wspólnego łowienia sandaczy. Metodą gruntową na 2 wędki został złowiony jeden sandacz, w tym czasie z miejsc oddalonych do 50 m dwóch wędkarzy złowiło na gumy około 30 sztuk, wymiarowych 9 i wszystkie wróciły do wody w bardzo dobrej kondycji bez śladu "farby". Po odejściu gruntowca pozostał ślad po ognisku, kilka martwych małych rybek,i smród spalin samochodu i koleiny w rozmokłej ziemi, z którewj cięzko było wyrwać auto, które każdy gruntowiec musi mieć jak najbliżej stanowiska. Po spinningistach zostały ślady stóp na mokrej trawie oraz popiół z papierosów (kipy w szczelnie zamykanych popielniczkach odjechały wraz z ludźmi samochodem, który był zaparkowany ok 50m od brzegu).
Nowoczesny spinning - próby łowienia białorybu na przynęty imitująca organizmy żywe za pomocą delikatnych wędek. Metoda dająca w porównaniu z metodą odległosciową skuteczność od 10% w przypadku wzręgi do 0,000000000000000001% w przypadku amura. Jednak z braku drapieżników lepiej jest opowiadać barwnie o holu 20cm płoci na żyłkę 0.06 i twister fluomotorbrokatodenaturacik na haku 18 niż wziąc do ręki choćby bata i złowić kilkadziesiąt sztuk na zwykłe ciasto z manny albo mady.
Pozdro.Z.



Pogawędki Wędkarskie - portal dla wszystkich wędkarzy!
Redakcyjna poczta: redakcja@pogawedki-wedkarskie.pl

Redakcja serwisu w składzie: Jarbas, Marek_b, -, -, -, -

Wszystkie teksty i zdjęcia opublikowane w portalu są utworami w rozumieniu prawa autorskiego i podlegają ochronie prawnej. Kopiowanie, powielanie, "crosslinking" i jakiekolwiek inne formy wykorzystywania cudzej własności intelektualnej i twórczej bez zgody właścicieli praw autorskich są zabronione prawem.

Wszelkie znaki towarowe są własnością ich prawowitych właścicieli, zaś ich użycie dozwolone jest wyłącznie po uzyskaniu zgody.

PHP-Nuke Copyright © 2004 by Francisco Burzi. license.
Tworzenie strony: 0.10 sekund :: Zapytania do SQL: 184