Czy wiesz, że...
W latach 60 – 70 choroba wrzodowa zabiła w Anglii 99% okoni.

Konto/logowanie
Members List ZAREJESTROWANI
 Ostatni Tobiasz
 Dzisiaj 0
 Wczoraj 0
 Wszyscy 4520

 UŻYTKOWNICY
 Goscie 2
 Zalogowani 1
 Wszyscy 3

Jesteœ anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikajšc tutaj

Jesteœ stałym użytkownikiem Pogawędek Wędkarskich - kliknij tutaj
aby zalogować się!

Na forum napisali
lecek: W uzupełnieniu Wrocek na kanale. ...(421) Sep 18, @ 10:02:39

mario_z: Dzisiaj z córką Natalką ponownie odwiedziliśmy łowisko w Jedlance ...(421) Sep 16, @ 21:27:09

lecek: Niestety, mój bolek był najmniejszy. 89 miejsce. Gdybym zapun ...(421) Sep 13, @ 09:14:11

lecek: No tak, to my sie nigdy nie stykniemy. ...(421) Sep 12, @ 18:32:15

the_animal: We Wrocku był też Dzepetto i Banio - jakieś tam 20ste któreś miej ...(421) Sep 12, @ 17:04:01

mario_z: No cóż... powiedziałbym, że sytuacja typowa... gdzie Ty tam zwy ...(199) Sep 12, @ 16:16:05

mario_z: Nie jest tak źle [quote:98cad1fcd9="lec ek"]Zaliczyłem ...(421) Sep 12, @ 16:10:05

lecek: Super skuteczny k ...(199) Sep 12, @ 13:58:43

lecek: Zaliczyłem w ostatni weekend Street Fishing we Wrocku. Edycja 24 ...(421) Sep 12, @ 13:54:51

lecek: Jak zawsze kolo dał z siebie co mógł. I zwinął nagrody. Pewnie ni ...(421) Sep 12, @ 13:49:03


Artykuły komentowali
farti w ''Znowu Ta Szwecja'': Przeglądałem 3x zdjęcia , czegoś mi brakowało. Po prostu zabrakło na nich mo...
darogryf w ''Znowu Ta Szwecja'': Krzysiu wielu schowało się pod blatem. i do kraju nie wrócili.
Darek w ''Znowu Ta Szwecja'': Gratuluję udanej wyprawy, tym bardziej że w tym roku Szwecja nie darzy rybam...
krzysztofCz w ''Znowu Ta Szwecja'': Tyko dla swoich, Kamil, tylko dla swoich... :-)
Tiur w ''Znowu Ta Szwecja'': a co to za skrót nad "nickami"??
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Jak miałeś dostać jak Cię nie było? Należy Ci się koszulka ale drogo wychodz...
krzysztofCz w ''Znowu Ta Szwecja'': Nie byłbym rzepem gdybym nie spytał dlaczego ja nie mam takiej koszulki tylk...
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Oprócz wspomnień jeszcze jest schodząca tu i tam skóra i brązowe plamy na s...
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Rób plany, maj już niedługo :)
wlodek w ''Znowu Ta Szwecja'': I nam ta "piąta" się podoba! :)

Rozmaitości
» Pomocnik
» Regulamin PW
» Przeszukiwanie zasobów
» Przeszukiwanie forum
» Łowca Okazów 2010
» Grand Prix Czatu
» Prognoza pogody
» Ośrodki i stanice wędkarskie
» Rejestracja łódki
» Interaktywne krzyżówki

Recenzje
· JAXON ZX MACHINE 400
· MacTronic NICHIA HLS-1NL2L
· TUBERTINI GORILLA UC4 FLUOROCARBON
· Daiwa Exceler Style F
· Namiot Fjord Nansen
· Mikado NSC Feeder
· Wędzisko Mikado NSC 360 Feeder Nanostructure
· Mistrall Bavaria 2,7
· żyłka DUAL BAND
· Mikado T-Rex Bolognese 600

Filmoteka
Sum 200cm

Dodał: avallone78
Dodany: 14th Feb 2011
Odsłon: 246
Ocena: 0.00 Ocen: 0

X targi Na Ryby ZAJAWKA

Dodał: jarecki74
Dodany: 19th Mar 2010
Odsłon: 171
Ocena: 1.00 Ocen: 1

Boleń Wojtka

Dodał: wojto-ryba
Dodany: 23rd Dec 2009
Odsłon: 208
Ocena: 5.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 5/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 374
Ocena: 5.00 Ocen: 4

Żerowanie karpi 4/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 254
Ocena: 5.00 Ocen: 2

Żerowanie karpi 3/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 285
Ocena: 4.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 2/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 244
Ocena: 5.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 1/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 288
Ocena: 2.00 Ocen: 1

Sum Odrzański

Dodał: jarokowal
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 585
Ocena: 5.00 Ocen: 3

Hol suma

Dodał: Marek_b
Dodany: 22nd Mar 2009
Odsłon: 456
Ocena: 5.00 Ocen: 3


C&R
Opublikował 28-05-2014 o godz. 20:45:00 jjjan
Goście czatu Robert napisał

Tegoroczny sezon wędkarski wkracza w najbardziej intensywny moment naszej bytności nad wodą. Aura, plany urlopowe plus nadzieje na spotkanie z tym jedynym, jakże wymarzonym okazem podwodnego świata. Dla mnie jest to również okazja do krótkiej refleksji. Ile ryb podczas tego sezonu zdoła przeżyć spotkanie z nami.



Temat C&R nie jest nowy jednak mam wrażenie, iż przez wielu z nas uznany za przemijającą modę.
Otóż, nie tak sprawy wyglądają. Dlatego właśnie pozwoliłem sobie na zaprezentowanie bardzo ciekawego tekstu, przemyśleń i wniosków jednego z naszych kolegów po kiju.
Autorem poniższego tekstu jest Mateusz Baran będący czynnym użytkownikiem portalu Jerkbait.pl.
Za jego zgodą oraz porozumieniem obu redakcji mam przyjemność przedstawić autorskie przemyślenia Mateusza dotyczące idei C&R.

Zapraszam Was do lektury oraz refleksji.

Przeglądając rodzimą prasę wędkarską ostatnich lat z żalem stwierdzam, że nasz wędkarsko-cywilizacyjny postęp odbywa się wyjątkowo topornie. Kilka już lat temu, wszystkie wędkarskie miesięczniki z dumą prezentowały nowy sumowy rekord Polski, ale jakoś poszczególne redakcje nie zwróciły większej uwagi na fakt, że oto w imię kolejnego wpisu w tabelce, uśmierciliśmy żywy pomnik przyrody. To tak jakby ktoś zrobił z „Bartka” dębowy stół i wszyscy przyklasnęlibyśmy nad pięknem wykonania stolarki. Rozumiem, że była to wyjątkowa ryba, ogromna i ciężko w warunkach polowych dokonać wszelkich pomiarów. Nie zmienia to jednak faktu, że w końcu na świecie łowi się nawet większe sumy, waży się je bezpośrednio nad wodą w specjalnych matach i zwraca przyrodzie bez uszczerbku na ich zdrowiu. Dosłownie kilka tygodni po "naszym" rokerdzie, na hiszpańskiej rzece Ebro ekipa francuska złowiła rybę 112 kilową przy długości 258 cm. Rybka została dokładnie zmierzona i zważona, a co najważniejsze pływa dalej i rozpala wyobraźnię kolejnych łowców. Więc nie przekonuje mnie tłumaczenie łowcy, że nad wodą nikt nie miał odpowiedniej wagi i trzeba było taszczyć poćwiartowane zwłoki zwierzęcia do pobliskiego skupu złomu. Nie chcę w tym miejscu szkalować łowcy, któremu szczerze gratuluję życiowego sukcesu. Brak zrozumienia i nagonka sumowi życia nie przywróci. Wręcz przeciwnie, cieszy i po części zdumiewa fakt, że mimo panoszącego się kłusownictwa, nieprzestrzegania limitów i typowo konsumpcyjnego podejścia do wędkarstwa, w naszych łowiskach wciąż łowione są duże ryby. Pragnę tylko naświetlić ogólne zjawisko, które obserwuje nad polskimi wodami. Bo właśnie w tym miejscu rysuje się wyraźna różnica między rodzimą świadomością ekologiczną i podejściem do wędkarstwa, a najnowszymi trendami na najlepszych światowych łowiskach. Jeśli wieloletni łowca sumów, zarzuca zestaw z wielkim żywcem w zbiorniku, w którym branie ogromnego suma nie należy do rzadkości, to musi być przygotowany na spotkanie ze stu kilową rybą. Tu nie ma przypadku, a mimo to nikt nie myśli o przyszłości swojego przeciwnika. Nie znam dalszych losów rekordowego suma, ale ciężko uwierzyć, że był kulinarnym rarytasem.

Z podobnym przeświadczeniem, co miesiąc oglądam parady rekordów, w których we wszystkich kategoriach gatunkowych podziwiamy w większości przypadków zwłoki kolejnych pomników przyrody. Osobniki wyjątkowe, bezcenne z punktu widzenia nośników genów, nieocenione jako reproduktory lokalnych populacji ryb, które nie dość, że przez wiele lat omijały wszystkie czyhające zagrożenia, to jeszcze dorosły do rekordowych rozmiarów. Czy Ci sami łowcy, z równie wielką dumą pochwaliliby się przed światem, że oto zabili największego żubra w Białowieży? Czy uśmiech byłby równie wielki, gdyby okazało się, że był to ostatni tak duży żubr? Bo, jaką mamy pewność, że w naszych ubogich wodach żyje jeszcze wiele 100 kilowych sumów? Dlaczego drwale nie mają parady rekordów i nie prześcigają się w ścinaniu największych dębów w Polsce? Czy naprawdę tylko wędkarze nie widzą tego problemu? Czy dziesiątki uśmierconych metrowych szczupaków, sandaczy, przepięknych pstrągów i wszystkich innych gatunków, nie jest wystarczającym bodźcem do zauważenia skali problemu?

Wydajemy nie małe pieniądze na nasze hobby. Sklepy oferują cały niezbędny sprzęt służący nie tylko złowieniu upragnionej ryby, ale także uwolnieniu jej z należytą starannością. Przez wiele lat, starałem się zachęcić czytelników Wiadomości Wędkarskich, społeczności portali internetowych, kolegów nad wodą, do zastanowienia się nad dalszym losem naszych okazów. Ryb, które dają nam tyle radości i szczęścia. Przedstawiałem sposoby, techniki i narzędzia, które prawidłowo użyte mogą przynieść tę radość kolejnym łowcom. Oczywiście Złów i Wypuść nie rozwiązuje wszystkich problemów, nie zwiększy ilości kontroli, nie odbuduje zniszczonych tarlisk, ale zmienia i kształtuje nasze podejście do eksploatowanych ekosystemów wodnych. Jeśli będziemy postępować zgodnie z kilkoma uniwersalnymi zasadami, z pewnością dołożymy swoją cegiełkę do poprawy sytuacji nad naszymi wodami.

Jest tylko jeden warunek. Musimy chcieć. Muszą chcieć sami wędkarze. Musimy przekonywać się nawzajem, a jeśli zajdzie potrzeba zwracać uwagę innym wędkarzom, nie przestrzegającym regulaminów i przyjętych norm. W wielu krajach zapisów o Złów i Wypuść nie znajdziemy w regulaminach. To jest zwyczaj, ogólno przyjęta praktyka. Tam po prostu nie wypada zachować się inaczej i zabrać cennej ryby z łowiska. Pamiętajmy, że podglądają nas młodzi adepci naszej pasji, więc warto zadbać o dobre wzorce. Muszą chcieć redaktorzy miesięczników wędkarskich, którzy chcąc nie chcąc kształtują naszą wędkarską świadomość. Im szybciej z miesięczników znikną zdjęcia i opisy martwych ryb na tle garażu i stołów kuchennych, tym szybciej zaczniemy jako ogół zwracać na to większą uwagę. Oczywiście regulamin pozwala nam zabić złowioną rybę i nikt tego nie neguje, ale czy od razu należy się tym faktem chwalić? Jak mamy przekonywać społeczność wędkarską do uwalniania złowionych ryb, jeśli uznani profesorowie negują takie podejście określając je mianem nieetycznego? W momencie, w którym człowiek zaczął rabunkowo eksploatować wszystkie ekosystemy i zasoby naturalne, ciężko mówić o jakiejkolwiek etyce. Czy jedynym usprawiedliwieniem wędkarstwa ma być zabicie ryby? Takie podejście doprowadziło do zapaści wielu populacji ryb i degradacji setek łowisk, nie tylko na stosunkowo ograniczonych wodach śródlądowych, ale nawet na wydawałoby się niewyczerpalnych łowiskach morskich. W ślad za tym, nie potrzeba tytułów naukowych aby zrozumieć, co w tej sytuacji jest mniejszym złem. Muszą chcieć właściciele sklepów wędkarskich i zamiast zdobić ściany zdjęciami zapiętych na agrafki kompletów, powinni zachęcać i oferować sprzęt niezbędny do bezpiecznego uwolnienia ryb. W końcu to leży w ich długoterminowym interesie. Bo jeśli sami się przyczyniają do wyrybiania ulubionych łowisk, to z czego będą żyć w niedalekiej przyszłości? Chcemy być społeczeństwem ekologicznym i nowoczesnym, a nie potrafimy zadbać o dobry wizerunek naszego hobby.

Na koniec muszą chcieć gospodarze wód, którzy już dawno powinni zrozumieć, że długotrwały zysk z wędkarstwa przewyższa znacznie krótkotrwały dochód z rybactwa na małych akwenach śródlądowych. Muszą chcieć osoby odpowiedzialne za tworzenie regulaminów, a jeśli sami z siebie nie chcą, to musimy ich przekonać lub wręcz zmusić do tych zmian. Musi chcieć PZW i sternicy naszego związku. Czasy bezczynności i marazmu minęły bezpowrotnie i kto tego nie rozumie, prędzej czy później zostaje zastąpiony. Możliwe, że jedynym rozwiązaniem będzie powstanie sieci autonomicznych łowisk, dzięki którym to my będziemy decydować, który zarządca prowadzi bardziej prowędkarską gospodarkę i tam zostawiać nasze nie małe pieniądze. Wówczas zwykłe prawa wolnego rynku wymuszą pożądane zmiany. Musimy stanowić silną grupę o jasnych celach, bo dopiero wtedy będziemy się liczyć w rozmowach o przyszłości naszych łowisk. Tak długo jak się to nie zmieni, tak długo będziemy zmuszeni akceptować miernotę i bezrybie. Tak długo będziemy korzystać z ofert zagranicznych łowisk, a na ulubionych wodach w kraju, łowić w otoczeniu śmieci, wśród których widok kontrolera będzie równie rzadki co okazu na końcu naszego zestawu. Dlatego głęboko wierzę, że tematyka Złów i Wypuść nie zniknie, a wręcz będzie coraz szerzej komentowana. Po wielu latach wciąż mam nadzieję, że z czasem, wszyscy docenimy tego efekty nad wodą.

Kiedy jako współtwórca rozpoczynałem Akcję Ratuj Szczupaka, nieco naiwnie liczyłem na szybkie radykalne zmiany. Dziś nauczony doświadczeniem wiem, że niezbędna przemiana będzie poprzedzona mozolnym i długotrwałym procesem zmiany nastawienia i mentalnościa polskiego wędkarza. Cieszę się także, że za pośrednictwem i wsparciem właścicieli i redakcji jerkbait.pl ta praca i promocja Złów i Wypuść będzie kontynuowana. Życzę wszystkim czytelnikom, aby każdy po tym krótkim rachunku sumienia, mógł z podniesionym wzrokiem spojrzeć w lustro.


Mateusz Baran


 
Pokrewne linki
· Więcej o Goście czatu
· Napisane przez jjjan


Najczęœciej czytany artykuł o Goście czatu:
Zapis czatu z Jackiem Kolendowiczem


Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku

 Wyœlij ten artykuł do znajomych Wyœlij ten artykuł do znajomych


Komentarze sš własnoœciš ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialnoœci za ich treœć.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: C&R (Wynik: 1)
przez darogryf dnia 28-05-2014 o godz. 22:31:17
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Temat ciekawy i jednocześnie bardzo skompilkowany. Do tego tanga trzeba nie tylko dwojga.



Re: C&R (Wynik: 1)
przez kamase dnia 29-05-2014 o godz. 08:53:09
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Fajny artykuł. Pouczający.
Z obserwacji nad wodą wiem, że problem leży częściej po stronie wędkarzy leciwych niż młodych. Młody jest świadomy, że wróci nad wodę i ponownie będzie chciał spotkać się z tą czy inną rybą. Przysłowiowy "chrupek" ma to w nosie i tylko narzeka, że brak ryb, że brak miejsca a sam do tego się przyczynia. Więc tylko o mentalność tu chodzi.



Re: C&R (Wynik: 1)
przez Zamki dnia 30-05-2014 o godz. 08:45:40
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć) http://www.morskietrocie.e-fora.pl
Znam ten tekst znam też całą książkę Mateusza, śledziłem dłuższy czas akcję "Ratuj szczupaka" i dzisiaj myślę, że nie jest to do końca tak jak w tym tekście.
W między czasie odwiedziłem kilka krajów gdzie jak chociażby w Dani na rzece Skjern ryby "wystepujące" w paradzie rekordów też bywają martwe .. a jednak ich tam jest więcej niż u nas.
Ale wróćmy na nasze podwórko w miejsca gdzie nie dociera internet i prasa wędkarska do małych wiosek i miasteczek położonych na ciekach rzek jak chociażby Łyny, którą znam prawie całą. Co tam spotykamy? ano wędkarzy ... ludzi w większości mających kontakt ze światem jedynie poprzez ekran tv .. bez gazet wędkarskich nie uczestniczących w zlotach i innych temu podobnych spotkaniach, gdzie jest szerzona kultura wędkarska. Skąd Ci ludzie mają nabrać obycia z obecnym stylem wędkarskim?
Was preferujących metody C&R jest ułamek promila ... i tylko się zdaje ludziom z sieci, że wszyscy już wiedzą o złów i wypuść jedynie są ujami, którzy tego nie robią ... Pracuję od kilkunastu tygodni w małym miasteczku leżącym nad przygranicznym odcinkiem Łyny i tak się złożyło, że w ekipie jest trzech miejscowych wędkarzy. Po kilku latach bycia strażnikiem znam temat od podszewki więc nawet się nie łudziłem, że tu jest inaczej i nie pomyliłem się wcale. Zasada "co na haku to w plecaku" obowiązuje u wszystkich trzech ... o wędkarzach wypuszczających ryby mówi się tu "głupki" a rybie mięso cały czas ma charakter pokarmu a nie hobby .. Nie ma co się łudzić kochani, że się coś poprawi.
Bardzo głęboko zakorzeniona w Polakach roszczeniowość bo przecież zapłacili i musi się zwrócić jest jak klapa na oczach. Próbuję cośkolwiek przekazać tym ludziom ale to jak rzut grochem o ścianę ... argument, że jak się zabiera do gara tarlaki też nie przemawia za to stwierdzają, że to pzw nie zarybia ... kwiatków jest więcej a raczej
nic nie jest przestrzegane ani wymiary ani okresy , że o limitach nie wspomnę. Szczęście w nieszczęściu, że tu jest bardzo mało młodzieży a z przykrą szczero

Przeczytaj dalszy cišg komentarza...



Re: C&R (Wynik: 1)
przez Monk dnia 30-05-2014 o godz. 10:09:06
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Z tego co pamiętam, choćby z publikacji jednego z naszych Kolegów, sum w Hiszpanii traktowany jest jako szkodnik i nie może być wypuszczany lecz uśmiercony - zgodnie z tamtejszym prawem / gatunek obcy/.
Ten sam Kolega, opisywał przypadek z Niemiec, gdzie wędkarz został ukarany za wypuszczenie ryby, po jej uwiecznieniu i zmierzeniu. Skoro nie miał zamiaru jej zabierać, zdaniem sądu nie było powodu, aby ją męczyć, mając na celu jej wypuszczenie.
Inny z Kolegów opisał przypadek złowienia suma-albinosa, którego po sfotografowaniu wypuścił. Następnego dnia... znalazł go martwego.
Wniosek? Szanowni Koledzy. Jesteśmy miłośnikami bandyckiego hobby, które ma ugłaskać nasze ego, kosztem niewinnych stworzeń. One walczą o życie - my zaspokajamy swoją pychę, wsparci cudeńkami techniki - połowu i lokalizowania ryb. Jeśli jesteśmy tacy cnotliwi i troszczymy się o byt tych biednych stworzeń, to nie bądźmy hipokrytami i ... zmieńmy hobby. Udowadnianie, że jesteśmy tak cnotliwi jest po prostu niesmaczne i obłudne.
I dla pełnej jasności: odnoszę się w tych słowach do samego sensu wędkarstwa, a nie personalnie do określonych osób.



Re: C&R (Wynik: 1)
przez farti dnia 30-05-2014 o godz. 18:50:04
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Zabrakło mi tylko na końcu ,,Towarzysze, POMOŻECIE! '' . Największy żal mam osobiście do mojego imiennika, ze ten propagandowy bełkot ,,zakrył'' tak piękny,spontaniczny i naturalny tekst Zamki-ego. Łączę się z Tobą w bólu Zbysiu.



Pogawędki Wędkarskie - portal dla wszystkich wędkarzy!
Redakcyjna poczta: redakcja@pogawedki-wedkarskie.pl

Redakcja serwisu w składzie: Jarbas, Marek_b, -, -, -, -

Wszystkie teksty i zdjęcia opublikowane w portalu są utworami w rozumieniu prawa autorskiego i podlegają ochronie prawnej. Kopiowanie, powielanie, "crosslinking" i jakiekolwiek inne formy wykorzystywania cudzej własności intelektualnej i twórczej bez zgody właścicieli praw autorskich są zabronione prawem.

Wszelkie znaki towarowe są własnością ich prawowitych właścicieli, zaś ich użycie dozwolone jest wyłącznie po uzyskaniu zgody.

PHP-Nuke Copyright © 2004 by Francisco Burzi. license.
Tworzenie strony: 0.07 sekund :: Zapytania do SQL: 114