Czy wiesz, że...
W bardzo czystej morskiej wodzie promienie świetlne docierają na głębokość 1100 m, a światło księżyca w pełni rozjaśnia wodę do głębokości 600 m.

Konto/logowanie
Members List ZAREJESTROWANI
 Ostatni Tobiasz
 Dzisiaj 0
 Wczoraj 0
 Wszyscy 4520

 UŻYTKOWNICY
 Goscie 5
 Zalogowani 0
 Wszyscy 5

Jesteœ anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikajšc tutaj

Jesteœ stałym użytkownikiem Pogawędek Wędkarskich - kliknij tutaj
aby zalogować się!

Na forum napisali
lecek: W uzupełnieniu Wrocek na kanale. ...(438) Sep 18, @ 10:02:39

mario_z: Dzisiaj z córką Natalką ponownie odwiedziliśmy łowisko w Jedlance ...(438) Sep 16, @ 21:27:09

lecek: Niestety, mój bolek był najmniejszy. 89 miejsce. Gdybym zapun ...(438) Sep 13, @ 09:14:11

lecek: No tak, to my sie nigdy nie stykniemy. ...(438) Sep 12, @ 18:32:15

the_animal: We Wrocku był też Dzepetto i Banio - jakieś tam 20ste któreś miej ...(438) Sep 12, @ 17:04:01

mario_z: No cóż... powiedziałbym, że sytuacja typowa... gdzie Ty tam zwy ...(203) Sep 12, @ 16:16:05

mario_z: Nie jest tak źle [quote:98cad1fcd9="lec ek"]Zaliczyłem ...(438) Sep 12, @ 16:10:05

lecek: Super skuteczny k ...(203) Sep 12, @ 13:58:43

lecek: Zaliczyłem w ostatni weekend Street Fishing we Wrocku. Edycja 24 ...(438) Sep 12, @ 13:54:51

lecek: Jak zawsze kolo dał z siebie co mógł. I zwinął nagrody. Pewnie ni ...(438) Sep 12, @ 13:49:03


Artykuły komentowali
farti w ''Znowu Ta Szwecja'': Przeglądałem 3x zdjęcia , czegoś mi brakowało. Po prostu zabrakło na nich mo...
darogryf w ''Znowu Ta Szwecja'': Krzysiu wielu schowało się pod blatem. i do kraju nie wrócili.
Darek w ''Znowu Ta Szwecja'': Gratuluję udanej wyprawy, tym bardziej że w tym roku Szwecja nie darzy rybam...
krzysztofCz w ''Znowu Ta Szwecja'': Tyko dla swoich, Kamil, tylko dla swoich... :-)
Tiur w ''Znowu Ta Szwecja'': a co to za skrót nad "nickami"??
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Jak miałeś dostać jak Cię nie było? Należy Ci się koszulka ale drogo wychodz...
krzysztofCz w ''Znowu Ta Szwecja'': Nie byłbym rzepem gdybym nie spytał dlaczego ja nie mam takiej koszulki tylk...
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Oprócz wspomnień jeszcze jest schodząca tu i tam skóra i brązowe plamy na s...
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Rób plany, maj już niedługo :)
wlodek w ''Znowu Ta Szwecja'': I nam ta "piąta" się podoba! :)

Rozmaitości
» Pomocnik
» Regulamin PW
» Przeszukiwanie zasobów
» Przeszukiwanie forum
» Łowca Okazów 2010
» Grand Prix Czatu
» Prognoza pogody
» Ośrodki i stanice wędkarskie
» Rejestracja łódki
» Interaktywne krzyżówki

Recenzje
· JAXON ZX MACHINE 400
· MacTronic NICHIA HLS-1NL2L
· TUBERTINI GORILLA UC4 FLUOROCARBON
· Daiwa Exceler Style F
· Namiot Fjord Nansen
· Mikado NSC Feeder
· Wędzisko Mikado NSC 360 Feeder Nanostructure
· Mistrall Bavaria 2,7
· żyłka DUAL BAND
· Mikado T-Rex Bolognese 600

Filmoteka
Sum 200cm

Dodał: avallone78
Dodany: 14th Feb 2011
Odsłon: 246
Ocena: 0.00 Ocen: 0

X targi Na Ryby ZAJAWKA

Dodał: jarecki74
Dodany: 19th Mar 2010
Odsłon: 172
Ocena: 1.00 Ocen: 1

Boleń Wojtka

Dodał: wojto-ryba
Dodany: 23rd Dec 2009
Odsłon: 209
Ocena: 5.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 5/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 374
Ocena: 5.00 Ocen: 4

Żerowanie karpi 4/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 255
Ocena: 5.00 Ocen: 2

Żerowanie karpi 3/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 287
Ocena: 4.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 2/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 245
Ocena: 5.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 1/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 289
Ocena: 2.00 Ocen: 1

Sum Odrzański

Dodał: jarokowal
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 585
Ocena: 5.00 Ocen: 3

Hol suma

Dodał: Marek_b
Dodany: 22nd Mar 2009
Odsłon: 457
Ocena: 5.00 Ocen: 3


Górka – Adrenalina i pierwsza krew, cd.
Opublikował 20-08-2008 o godz. 17:30:00 jarokowal
Tu łowię Jotes napisał

Po "zabawie" z sandaczami, rozsiadłem się wygodnie na dziobie łodzi. Otworzyłem torbę z jedzeniem, nalałem do kubka gorącej herbaty. Byłem bardzo zadowolony z połowów. W swoich najśmielszych oczekiwaniach, nie marzyłem nawet o takim wyniku - i to tylko do wieczora!...



Gdy już się posiliłem, emocje opadły, a serce przestało walić jak młotem - otworzyłem dobrze schłodzone piwko i popijając rozmyślałem, co jeszcze skrywa moja nowa górka. Jakie jeszcze ryby mogą kryć się w jej pobliżu? Poczułem się w pełni zrelaksowany i odprężony. Tymczasem wokół zrobiło się już całkowicie ciemno – nastała noc. W oddali majaczył jedynie kontur lasu na tle ciemnego, zachmurzonego nieba. Życie jakby zamarło – zapadło w sen.

Poczułem się znużony, wstałem wcześnie rano, by jechać najpierw na żywce. Potem nie spałem w ciągu dnia. Nic więc dziwnego, że zmęczenie dawało o sobie znać.

Spojrzałem na zegarek, dochodziła już dwudziesta trzecia trzydzieści. Nie spodziewałem się więcej brań, no może dopiero przed drugą w nocy coś jeszcze się skusi. Nastawiłem budzik w telefonie, ubrany już w "piżamę" - na nocki zabieram zawsze kombinezon zimowy - wymościłem sobie na dziobie łodzi i ułożyłem się do snu.

Na spotkanie z Morfeuszem nie musiałem wcale długo czekać. Ledwie zdążyłem przyłożyć głowę do prowizorycznej poduszki, a już za chwilę usnąłem. We śnie widziałem wszystkie poprzednie brania, słyszałem odgłos szorującego po burcie dzwonka. I siebie, jak odpinam sygnalizator, zacinam i holuję rybę. Muszę przyznać, że tegoroczne sandacze nie zachowują się na kiju normalnie. Nie są słabeuszami, które tylko w początkowej fazie holu walczą i ewentualnie podczas podbierania. Te od początku do samego końca walczyły, były silne! Ech, piękny sen!...

Ale cóż to? Pomimo, iż ryba jest już w moich rękach, dźwięk dzwonka nie ustaje? Nadal wyraźnie słyszę jego pobrzękiwanie? Otworzyłem oczy, już chciałem obrócić się na bok, gdy wreszcie do mnie dotarło, że ja naprawdę to słyszę!

Zerwałem się momentalnie do pozycji siedzącej! Jednym ruchem włączyłem latarkę czołową i oświetliłem miejsce, gdzie ustawiony był kijek - ten bliżej mnie.

Podwieszony na żyłce i odciągnięty w bok sygnalizator, podskoczył lekko, przesunął się po burcie o jakieś pięć centymetrów, na chwilkę zatrzymał…A potem ruszył w kierunku kija, bez specjalnego pośpiechu.

- O, jest branie, ale to nie jest duża ryba. Te zawsze biorą bardzo agresywnie, potrafią nieźle strzelić dzwonkiem o blank wędziska - przeleciało mi przez myśl.

Do tego brania nawet nie wstawałem - miałem już tyle emocji tego wieczora, że już mi specjalnie nie zależało na wyjęciu kolejnego mikrusa. Po delikatnym braniu byłem pewien, że mam do czynienia z niewymiarową rybą.

Na siedząco odpiąłem dzwonek, kołowrotkiem wysztramowałem żyłkę, jednak jeszcze nie zacinałem. Czekałem na wyraźny ruch ryby, by mieć pewność, że zatnę w odpowiedniej chwili.

- Jest! - poczułem jedno, potem drugie lekkie szarpnięcie…

Dalej wszystko potoczyło się błyskawicznie. Do zacięcia nie użyłem zbyt wielkiej siły, nie chciałem zrobić krzywdy niewymiarkowi. W tym momencie stanąłem jak wryty. Kij zamiast polecieć gdzieś do góry - stanął w miejscu, szczytówka zapulsowała. Poczułem jak jego wygięcie coraz bardziej narasta, aż usłyszałem wyraźnie dźwięk hamulca, odpuszczającego rybie żyłkę.

- O rety! To nie są przelewki, to konkretna ryba!

Stanąłem na łodzi i natychmiast skwitowałem ponownym - tym razem potężnym zacięciem Rozjuszyłem to coś na drugim końcu zestawu. Zbaraniałem zupełnie! Ryba zaczęła odjeżdżać, wybierając z kołowrotka żyłkę trzydziestkępiątkę, pomimo mocno dokręconego hamulca - aż łódź wyraźnie przechyliła się na burtę.

Nie byłem pewien, co uwiesiło się na haku. Na szczupaka mi nie pasowało, bo nie stosuję przyponów - żyłkę odciąłby bez problemu. Sum? Też chyba nie, ten walczy zupełnie inaczej.

Dokręciłem mocniej hamulec - mogłem sobie jeszcze na to pozwolić. Teraz ryba pompowała szczytówką kija i zataczała koło, trzymając się wciąż głębokiej wody.

- To musi być duży sandacz - pomyślałem i zaraz przypomniałem sobie, że przecież te wcześniejsze też tak zaciekle walczyły.

Odczekałem, aż ryba trochę się uspokoi i z kolei ja zacząłem pompowanie. Raz za razem, to podnosiłem szczytówkę do góry, to opuszczałem jednocześnie zwijając żyłkę. Ryba była coraz bliżej łodzi. Już wydawało mi się, że za chwilę znajdzie się przy powierzchni, gdy ta dała nura wprost pod łódź. Zanurzyłem kij pod wodę i zacząłem lekko tupać i kopać w burtę, by odstraszyć ją i nie pozwolić na przejście pod łajbą, gdzie mogłaby zaplątać się w kotwice. Pomogło! Ryba wyszła i zaczęła ponownie harce przede mną.

Teraz sięgnąłem po podbierak. Położyłem go na burcie, końcówkę przekładając między nogami. Pozostało mi jeszcze tylko podebrać rybę.

Gdy podciągnąłem ją do powierzchni, zdębiałem - sandacz! Ryba była większa od mojego podbieraka. Jedną ręką trzymałem zanurzony w wodzie podbierak, a drugą wciągnąłem rybę nad siatkę. Nie mieściła się, ale oparłszy środkową część tyczki podbieraka o burtę, przycisnąłem końcówkę w dół, by przy pomocy takiej dźwigni ryba zgięła się i wpadła do siatki.

Odłożyłem kij i zająłem się zdobyczą. Był imponujących rozmiarów i było co, przenosić przez burtę.

Położyłem go na podłodze łodzi, odpiąłem z agrafki żyłkowy przypon i wypiąłem hak z jego pyska.

Po wyjęciu z siatki podbieraka zmierzyłem rybę. Miała 101 cm! - o 5 cm mniej niż mój dotychczasowy rekord.

Teraz pozostało jeszcze tylko uwiecznić moją zdobycz na fotografii. Zawsze mam pod ręką "dyżurny" aparat, który ustawiłem teraz na akumulatorze i skrzyneczce wędkarskiej, włączyłem samowyzwalacz, szybciutko zapozowałem z rybą i… ciach! Sandacz majtnął się w moich rękach, wywinął kozła i po kolanach zsunął się na podłogę. Oczywiście nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że pokrywą skrzelową boleśnie rozciął mi kciuk. Krew natychmiast spłynęła aż do rękawa, ale bardziej w tym momencie zalewała mnie szewska pasja. Kląłem na czym świat stoi.

Wytarłem szybciutko krew, uruchomiłem ponownie samowyzwalacz i tym razem udało się zrobić fotkę, a nawet trzy.

Gdy podziękowałem już sandaczowi za współpracę, zmontowałem na nowo zestaw i zarzuciłem w to samo miejsce - na ten sam blat, na 8,5 m głębokości.

Sandacz tak bardzo rozciął mi kciuk, że przez godzinę nie mogłem zatamować krwi. Non stop cieniutką stróżką sączyła się po palcu. Owijałem ręcznikiem - gdzież tam! - krwawiłem jak wieprzek. Wreszcie po wielkich trudach udało się, ale palec wciąż bolał i szczypał. Wcześniej nie zwracałem na ten ból uwagi. Otrzymałem taką dawkę adrenaliny, że ból jakby nie istniał.

Przeniosłem się z obrotowego krzesła na dziób, usiadłem i usłyszałem dzwonek - ten sam, który przed kilkudziesięcioma minutami podwiesiłem pod kijem. Spojrzałem odruchowo i zobaczyłem to samo, co przy poprzednim braniu. Dzwonek drgnął i zaczął sunąć w kierunku kija - jakby ktoś "replay" włączył.

Odpiąłem dzwonek i tym razem już ciąłem rybę zdecydowanie i mocno. Cała akcja powtórzyła się od nowa, ale ryba z pewnością nie była ta sama. Była co najmniej tak duża, ale następna, kolejna z tej samej półki.

Poczułem się jakoś dziwnie, dreszcz przeszedł przez całe moje ciało aż do czubka głowy. Dziwna fala gorąca i dziwna moc mnie ogarnęła. To wszystko dało mi jakąś silę, nagłe uczucie, że mógłbym chwycić nawet diabła za rogi. Adrenalina?

Wszystkie czynności związane z zaciętą rybą, były dokładnie takie same: zacięcie, ostre pompowanie ryby, potem ja pompowałem kijem, podbierak pomiędzy nogi…

Niestety, nie dane mi było nawet podciągnąć jej do powierzchni - zobaczyć, ocenić wielkość. Była tuz, tuż i w tym drastycznym momencie, w ostatniej fazie holu - wypięła się z haka. Szlag!

Resztę tej nocy - do białego rana - przesiedziałem na krześle. Nie żałowałem zerwanej sztuki i tak złowiłem więcej, niżbym mógł się spodziewać. Nie pierwsza to ryba, która ze mną wygrała. Na tej górce, jeszcze tego samego tygodnia, przegrałem pojedynek z kolejnym takim sandaczem - więc i nie ostatnia.

* * *

Ta górka ma w sobie coś! Coś, co przyciąga tu piękne sandacze, ale nie tylko je. Widziałem w jej pobliżu ogromne sumy - jeszcze nie złowiłem żadnego godnego uwagi, ale wiem chociaż, że tam mieszkają. Mnie również przyciąga do niej ta jej magia, zasobność i tajemniczość.

Jotes


 
Pokrewne linki
· Więcej o Tu łowię
· Napisane przez jarokowal


Najczęœciej czytany artykuł o Tu łowię:
''Moje ulubione łowisko'' - Supraśl


Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku

 Wyœlij ten artykuł do znajomych Wyœlij ten artykuł do znajomych


Komentarze sš własnoœciš ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialnoœci za ich treœć.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Górka – Adrenalina i pierwsza krew, cd. (Wynik: 1)
przez Karpiarz (karpiarz@arcor.de) dnia 20-08-2008 o godz. 18:29:31
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Wspaniala wedkarska przygoda Jotes, gratuluje z calego serca. Zawsze drwilem sobie podczas holu sandacza, ze to rzaden przeciwnik,jednak po ostatnim holu sporego samca zmienilem zdanie, murowal do samego konca przy gruncie i tylko mocnemu sprzetowi i plecionce 11kg zawdzieczam ze go wyciagnolem. Raz jeszcze gratuluje i podpowiadam - pilnuj tej gorki :).



Re: Górka – Adrenalina i pierwsza krew, cd. (Wynik: 1)
przez jimyzoo dnia 20-08-2008 o godz. 18:50:50
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Świetne opowiadanie, przyznam, że po pierwszej części z niecierpliwościa oczekiwałem drugiej, sandacze naprawde piękne



Re: Górka – Adrenalina i pierwsza krew, cd. (Wynik: 1)
przez mario_z (mario-z71@o2.pl) dnia 20-08-2008 o godz. 20:57:00
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Brawo, Jotes gratuluję olbrzymiego sandała i fajnego opowiadanka, super się czytało.
Pilnuj tej górki jak oka w głowie, coś czuję że do końca tego sezonu obdarzy Cię ona jeszcze nie jednym olbrzymim sandaczem.
Jeszcze raz szczerze gratuluję i pozdrawiam.



Re: Górka – Adrenalina i pierwsza krew, cd. (Wynik: 1)
przez Jarbas dnia 20-08-2008 o godz. 20:58:03
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć) http://www.jarbas.com.pl
Jotes jak czytałem tekst zastanawiałem się czy nie zrobić tytułu cd nr 1, bo pewnie dołożysz nr 2 ;)

Rewelacyjne masz te miejsce, ale przede wszystkim gratulacje dla Ciebie za jego rozpracowanie. Podeszłeś je, poznałeś ich zwyczaje umiesz je tam łowić.
Gratuluje i pozdrawiam



Re: Górka – Adrenalina i pierwsza krew, cd. (Wynik: 1)
przez Jotes dnia 20-08-2008 o godz. 21:21:18
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
By nie nabijać ilości komentarzy, pozwolę sobie na odpowiedź adresowaną do poniższych komentarzy i serdeczne dzięki za to, że są tak miłe i sympatyczne. :)

Karpiarzu - ta górka jest najpilniej strzeżoną przeze mnie tajemnicą. Jest na tyle malutka, że bez trudu udaję mi się nadal ukrywać ją przed niepożądanymi gośćmi. :) Dzięki i pozdrawiam.

jimyzoo, cieszę się, że Ci się podobało i mam nadzieję, iż nie zawiodłem Twoich oczekiwań. ;) Dziękuję i pozdrawiam.

Mario, jak już pisałem Januszowi - jest pilnie strzeżona, spoko. ;) Na kolejne spotkania z przygodą jestem zawsze gotów i z nadzieją ich oczekuję - myślę, że we wrześniu lub październiku coś się jaszcze przydarzy. ;) Dzięki i pozdrawiam.

Jarbas, z kolejnym tytułem nie będzie najmniejszego problemu. Nawet już mam pomysła. :) A ponieważ nadal liczę na współpracę sumów, to może - "Górka - spotkanie na szczycie"? Dziękuję, życzę takich samych "byków" na Mietkowie i pozdrawiam.



Re: Górka – Adrenalina i pierwsza krew, cd. (Wynik: 1)
przez Tommy_Lee dnia 20-08-2008 o godz. 22:33:25
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Jarku, chcemy więcej i więcej. Teraz operacja sum!!!



Re: Górka – Adrenalina i pierwsza krew, cd. (Wynik: 1)
przez akabar dnia 21-08-2008 o godz. 13:23:59
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
No, no Jotes.
Pięknie napisane z odrobiną magii. Lubię takie opowiadania, w których autor wkłada dużo serca.
O górce napisałeś jak o pięknej, tajemniczej kobiecie, która przyciąga jak magnes, do której wracasz ale nikomu innemu nie pozwolisz trącić jej tajemniczego „ciała”.
Fajnie , naprawdę fajnie napisane.



Re: Górka – Adrenalina i pierwsza krew, cd. (Wynik: 1)
przez krzyko dnia 21-08-2008 o godz. 17:12:46
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Jarek Mistrzu jesteś wielki.Myślę że w niedługim czasie poczytamy o rekordzie z Twojej czarodziejskiej górki, czego Ci z całego serca życzę.A co do siły tegorocznych sandaczy i ja zauważyłem dziwny wzrost siły u bużańskich przedstawicieli tego gatunku.Swoją drogą ciekawe dlaczego tak się zadziało?



Re: Górka – Adrenalina i pierwsza krew, cd. (Wynik: 1)
przez wykrzyknik dnia 24-08-2008 o godz. 10:56:23
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć) http://www.wykrzykni.iportfolio.pl
Piękna ryba :-) Mój sposób na pocięte paluchy taśma izolacyjna i chusteczka :-) Takich przygód z pocietymi przez sandacze palcami miałem mnóstwo, raz mało nie straciłem opuszka :-)



Re: Górka – Adrenalina i pierwsza krew, cd. (Wynik: 1)
przez wojto-ryba dnia 27-08-2008 o godz. 12:58:50
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć) http://picasaweb.google.com/Wojto.Ryba
Piękna przygoda, a rozmiary ryb naprawdę imponujące:) Szczególnie ten metrowy sandacz podniósł mi apetyt:) Miejscówka bankowa, takich w dzisiejszych czasach to ze świeczką szukać. Gratuluję i życzę dalszych owocnych łowów:)



Re: Górka – Adrenalina i pierwsza krew, cd. (Wynik: 1)
przez Robert (gosia67600@orange.fr) dnia 20-09-2008 o godz. 13:18:37
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Super przygoda i niesamowite miejsce :-). O ile sama metoda połowu nie budzi we mnie najbardziej skrytych marzeń ;-), to ryba owszem tak :-). Piękna sztuka, gratuluje Jotesie zarówno zdobyczy jak i malowniczego opisu połowu :-).


Pogawędki Wędkarskie - portal dla wszystkich wędkarzy!
Redakcyjna poczta: redakcja@pogawedki-wedkarskie.pl

Redakcja serwisu w składzie: Jarbas, Marek_b, -, -, -, -

Wszystkie teksty i zdjęcia opublikowane w portalu są utworami w rozumieniu prawa autorskiego i podlegają ochronie prawnej. Kopiowanie, powielanie, "crosslinking" i jakiekolwiek inne formy wykorzystywania cudzej własności intelektualnej i twórczej bez zgody właścicieli praw autorskich są zabronione prawem.

Wszelkie znaki towarowe są własnością ich prawowitych właścicieli, zaś ich użycie dozwolone jest wyłącznie po uzyskaniu zgody.

PHP-Nuke Copyright © 2004 by Francisco Burzi. license.
Tworzenie strony: 0.07 sekund :: Zapytania do SQL: 102