Przepływanka - temat rzeka
Data: 28-05-2004 o godz. 09:40:00
Temat: Spławik i grunt


Tytuł nie jest przypadkowy. Ta metoda połowu związana jest z wodami płynącymi. Patrząc z boku na wędkarza łowiącego na przepływankę, można odnieść wrażenie, że to nic trudnego. Rzut, zestaw przepływa kilka metrów, wyjęcie go z wody, kolejny rzut... By jednak skutecznie połowić tą metodą trzeba czegoś więcej niż wrzucenia spławika do wody i puszczenia go z nurtem rzeki.



Sprzęt

Do łowienia na przepływankę potrzebujemy wędziska nie krótszego niż 4 metry. Może to być zwykły teleskop, odległościówka oraz do łowienia na większych odległościach - bolonka. Można łowić także batem, jednak zacięcie większej ryby na zestaw bez kołowrotka, skazuje nas najczęściej na porażkę. Wędzisko nasze powinno być jak najlżejsze i jak najlepiej wyważone. Ma to niebagatelne znaczenie. Po kilku godzinach łowienia nawet najlepszym sprzętem odczujemy ból kręgosłupa, ciężka wędka zaś spowoduje skrócenie czasu łowienia.

Kołowrotek do takiego kija powinien też być lekki i jak w każdej metodzie mieć jak najbardziej precyzyjny hamulec. Żyłki spokojnie wystarczy nam mieć 100 metrów. Co do grubości to nigdy nie stosowałem grubszych niż 0,18 mm. Najwygodniej zaś łowi się na żyłkę 0,16. Przypony stosowane to najczęściej żyłka 0,12 - 0,14 mm i haki nr 12. Długość przyponu dostosowujemy do gatunku, który zamierzamy poławiać. Przypony krótsze 20 - 30 cm stosujemy przy połowie świnek, brzan, płotek, jelcy, dłuższe natomiast do połowu leszczy, krąpi (35 - 40 cm). Stosowanie dłuższych przyponów powoduje, że nie jesteśmy w stanie utrzymać przynęty przy samym dnie.

Może niektórych zdziwić brak rozpiętości w numeracji haka. Przyznam się, że na palcach jednej ręki można policzyć przypadki, kiedy do przepływanki używałem mniejszych bądź większych haków i zdarzyło mi się to tylko na zawodach. Rewelacyjne były haki gamakatsu o oznaczeniu 6319 nr 12 srebrne z krótkim trzonkiem. Niestety są w tej chwili nie do kupienia. Stosuję, zatem haki ownera jak najbardziej zbliżone kształtem do tamtych. Uzupełnieniem zestawu będzie kilka spławików z krótką antenką i długim kilem o kształcie zbliżonym do łezki i gramaturze dostosowanej do uciągu wody.

Warto też pamiętać o wcześniejszym przygotowaniu kilku zapasowych przyponów. Podczas łowienia (zwłaszcza na białe robaki), przypon często się skręca, a podczas łowienia na kamienistym dnie strzępi.

Zanęta i przynęty

Przynęty, jakie zastosujemy podczas połowu muszą się zmieścić na naszym haku. Do wyboru mamy robaki wszelkiego rodzaju. Białe, pinki, czerwone (te najmniejsze), ochotkę. Wszelkiego rodzaju ziarna i kasze, najlepiej parzone lub gotowane (tu według mnie prym wiedzie pęczak, w kolorze naturalnym lub barwiony na żółto). Ciasta i makarony raczej bym odradzał, po prosu zbyt szybko spadają z haka. Wiele słyszy się o połowach brzan na żółty ser. Próbowałem tej przynęty jednak bez efektów (jedyna rybka jaka dała się na to skusić to kleń).

Zanęta do łowienia w rzece musi spełniać kilka podstawowych parametrów. Po pierwsze musi być ciężka. Lepiej przesadzić z masą kul niż zrobić je za lekkie. Musi być mocno sklejona, by kule nie rozpadły się zaraz po wrzuceniu do wody, zawierać elementy grubo mielone oraz silniejszy niż na wodę stojącą zapach.

Moja podstawowa zanęta składa się z grubo mielonego pieczywa, mielonych płatków owsianych, śruty pszennej, śruty kukurydzianej, zawiera też około 20% przynęty, jeżeli jest to przynęta roślinna. Jeżeli łowię na robaki dodaję do zanęty raczej nie więcej niż 5% objętości całej zanęty, często nawet mniej. Tyle, by "zaznaczyć" obecność mięska w zanęcie.

Stosuję też dwa podstawowe atraktory. Brasen oraz zielony Kremkus na karpiowate. Zanętę kiedyś dociążałem przesianym żwirem, jednak pozyskiwanie go i mieszanie razem z zanętą było dość kłopotliwe, zastąpiony, więc został ziemią z kretowiska bądź gliną. Kolor zanęty staram się dobrać do koloru dna. Trudno idealnie "utrafić" z kolorem zanęty w kolor dna. Lepiej, zatem by zanęta była ciemniejsza niż dno. Jasne placki często omijane są przez ryby szerokim łukiem i co ciekawe żerowanie w smudze zanętowej też jest słabsze.

Montowanie zestawu

Zacznijmy od spławika. Pamiętać należy, że im lżejszy, tym delikatniejsze brania będą na nim widoczne, jeżeli jednak będzie za lekki to nurt rzeki nie pozwoli nam na dobre zaprezentowanie przynęty, zaś najmniejszy podmuch wiatru będzie utrudniał łowienie. Ciężar musimy więc dobrać do konkretnego miejsca, w którym będziemy łowili. Jeżeli już zdecydujemy się na spławik musimy odpowiednio dobrać rozłożenie obciążenia. Podstawową sprawą jest dobranie ciężaru śruciny sygnalizacyjnej (czyli tej, która znajduję się na żyłce głównej przy pętelce, do której montujemy przypon). Zbyt lekka śrucina nie pozwoli nam na utrzymanie przynęty przy dnie, zbyt ciężka będzie zaburzała naturalny spływ przynęty. Obciążenie główne też będziemy musieli oczywiście dopasować do szybkości nurtu. Dobrym rozwiązaniem jest umieszczenie oliwki zablokowanej śruciną w odległości dwa razy większej niż długość przyponu.

Przy powolnym nurcie możemy pokusić się o bardziej równomierne rozłożenie obciążenia, tu jednak trzeba poeksperymentować. Przepływ wody na różnych głębokościach nie jest taki sam i trzeba rozkładając śruciny na żyłce wziąć to pod uwagę. Trzeba też pamiętać, że na czułość naszego zestawu będzie miało wpływ, w jaki sposób zaciśniemy śrucinę na żyłce. Ważne jest by żyłka przechodziła przez środek obciążenia.

Miejsce połowu

Nie będę tu prezentował najlepszych rzek w Polsce czy najlepszych potencjalnych miejsc w rzece. Chciałbym zachęcić jednak na poświęcenie godziny czy dwóch na spacer wzdłuż brzegu i wytypowanie łowiska. Szukajmy przede wszystkim rynien, przeszkód na dnie, w małych rzekach najgłębszych miejsc na odcinku kilkudziesięciu metrów. Szukajmy też ryb. W rzekach takich jak Odra, Wisła, Narew czy Bug zauważenie ryb przy dnie jest niemożliwe, jednak w rzekach mniejszych z dość przejrzystą wodą takich jak Skawa, Soła, Nysa Kłodzka można wspaniale zaobserwować wędrówki ryb w poszukiwaniu pożywienia.

Nęcenie

Połowę zanęty rzucamy przed rozpoczęciem łowienia. Kule lepimy zwarte i twarde, wielkości takiej, na jaką pozwala nam wielkość naszych dłoni (im większe tym lepsze). Wrzucamy je do wody powyżej naszego stanowiska tak by spływając z nurtem rzeki zatrzymały się naprzeciwko nas. Ostatnią kulę zlepiamy nieco lżej by szybciej się rozpadła a jej zawartość płynęła poza nasze stanowisko. Donęcamy kulami mniejszymi (wielkości małej pomarańczy, dużej mandarynki), nie za często. Warto też "posłać do wody" małą kulkę po wyholowanej rybie, a należy wręcz po holu nieudanym.

Kule lepimy bardzo starannie. Na rzece nie może mieć miejsca sytuacja, że wpadająca kula rozpada się po zetknięciu z wodą. Dwie czy trzy takie kule mogą spowodować poważne opóźnienie w "sprowadzeniu" ryb na nasze stanowisko.

Połów

Podczas łowienia na przepływankę naszym celem jest zaprezentowanie rybom naturalnego spływu przynęty. Wyobraźmy sobie robaczka wypłukanego przez nurt spomiędzy kamieni. Toczy się on po dnie, co jakiś czas odbija się od niego, płynie tuż nad dnem zawadza o przeszkody. Szybkość tego spływu jest uzależniona tylko od szybkości nurtu. Przynęta, którą założymy na haczyk ma się zachowywać tak samo. Przynęty z haczykiem nie jesteśmy w stanie kontrolować, natomiast możemy kontrolować spływ śruciny sygnalizacyjnej. Ta śrucina właśnie ma w ten sposób spływać. Jak to zatem wykonać?

Przede wszystkim ustawiamy grunt większy niż głębokość łowiska. W zależności od szybkości nurtu może to być długość przyponu plus 25 do 50 cm. Podstawową rzeczą jest by haczyk z przynętą płynął pierwszy, dalej po dnie ma toczyć się nasza śrucina.


1 - śrucina sygnalizacyjna
2 - obciążenie główne

Zestaw zarzucamy powyżej naszego stanowiska. Napinamy żyłkę i staramy się wyczuć odbijanie śruciny o dno. Cały czas kontrolujemy spływ przynęty. Im mniej żyłki znajduje się na powierzchni wody tym precyzyjniej jesteśmy w stanie to robić. Dlatego też im większa odległość, na której łowimy tym dłuższego wędziska będziemy używać.

Jeżeli łowimy na małej odległości właściwie nie musimy korzystać z kołowrotka. Wypuszczamy tyle żyłki by móc wybrać jej część chwytając między 2 a 3 przelotką wędki i ponownie zarzucić.


W - stanowisko wędkarza
Z - Kule zanętowe
1 - Miejsce zarzucenia zestawu
2 - Miejsce zakończenia prowadzenia (zacięcia)

Pamiętajmy też o tym, że łowimy "w zanęcie". Znaczy to tyle, że prowadzić mamy przynętę od miejsca, w którym leżą kule do miejsca, w którym zanikać zaczyna wyraźna smuga zanętowa. Każde przeprowadzenie przynęty kończymy lekkim przytrzymaniem i zacięciem w kierunku brzegu.

Jeżeli w naszym łowisku znajdują się jakieś przeszkody, warto tuż przed nimi przytrzymać zestaw, (aby przynęta przeskoczyła nad nią) a następnie dość szybko opuścić. Im przeszkoda większa tym większa ryba może się za nią znajdować. Taki manewr pozwala często na podanie przynęty tuż za przeszkodę a nie obok niej. Tocząca się bowiem śrucina po dnie odbije się od przeszkody i poprowadzi przynętę z boku.

Każda z części tego tekstu, po rozwinięciu mogłaby stanowić osobny artykuł, może się więc zdarzyć, że jakieś niuanse nie zostały tu zamieszczone. Jeżeli zaistnieje taka potrzeba zrobimy to już mam nadzieje wspólnie w komentarzach.

torque







Artykuł jest z
www.pogawedki.wedkarskie.pl

Adres tego artykułu to:
www.pogawedki.wedkarskie.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=866