Czy wiesz, że...
Podstawowym elementem wyposażenia łodzi wędkarskiej są:
- pasy/kamizelki ratunkowe w ilości odpowiadającej ilości ludzi na łódce;
- koła ratunkowe /z linką o średnicy 8-10 mm i długości 25 m/- łódź z napędem mechanicznym - 1
bez napędu mechanicznego - 2
- gaśnice - gdy łódź nie przekracza 10 m - gaśnica proszkowa 2 kg /1 dla silników 5-100 kW + 1 na każde następne 100 kW/

Konto/logowanie
Members List ZAREJESTROWANI
 Ostatni Tobiasz
 Dzisiaj 0
 Wczoraj 0
 Wszyscy 4520

 UŻYTKOWNICY
 Goscie 3
 Zalogowani 0
 Wszyscy 3

Jesteœ anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikajšc tutaj

Jesteœ stałym użytkownikiem Pogawędek Wędkarskich - kliknij tutaj
aby zalogować się!

Na forum napisali
lecek: W uzupełnieniu Wrocek na kanale. ...(413) Sep 18, @ 10:02:39

mario_z: Dzisiaj z córką Natalką ponownie odwiedziliśmy łowisko w Jedlance ...(413) Sep 16, @ 21:27:09

lecek: Niestety, mój bolek był najmniejszy. 89 miejsce. Gdybym zapun ...(413) Sep 13, @ 09:14:11

lecek: No tak, to my sie nigdy nie stykniemy. ...(413) Sep 12, @ 18:32:15

the_animal: We Wrocku był też Dzepetto i Banio - jakieś tam 20ste któreś miej ...(413) Sep 12, @ 17:04:01

mario_z: No cóż... powiedziałbym, że sytuacja typowa... gdzie Ty tam zwy ...(197) Sep 12, @ 16:16:05

mario_z: Nie jest tak źle [quote:98cad1fcd9="lec ek"]Zaliczyłem ...(413) Sep 12, @ 16:10:05

lecek: Super skuteczny k ...(197) Sep 12, @ 13:58:43

lecek: Zaliczyłem w ostatni weekend Street Fishing we Wrocku. Edycja 24 ...(413) Sep 12, @ 13:54:51

lecek: Jak zawsze kolo dał z siebie co mógł. I zwinął nagrody. Pewnie ni ...(413) Sep 12, @ 13:49:03


Artykuły komentowali
darogryf w ''Znowu Ta Szwecja'': Krzysiu wielu schowało się pod blatem. i do kraju nie wrócili.
Darek w ''Znowu Ta Szwecja'': Gratuluję udanej wyprawy, tym bardziej że w tym roku Szwecja nie darzy rybam...
krzysztofCz w ''Znowu Ta Szwecja'': Tyko dla swoich, Kamil, tylko dla swoich... :-)
Tiur w ''Znowu Ta Szwecja'': a co to za skrót nad "nickami"??
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Jak miałeś dostać jak Cię nie było? Należy Ci się koszulka ale drogo wychodz...
krzysztofCz w ''Znowu Ta Szwecja'': Nie byłbym rzepem gdybym nie spytał dlaczego ja nie mam takiej koszulki tylk...
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Oprócz wspomnień jeszcze jest schodząca tu i tam skóra i brązowe plamy na s...
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Rób plany, maj już niedługo :)
wlodek w ''Znowu Ta Szwecja'': I nam ta "piąta" się podoba! :)
krzysztofCz w ''Znowu Ta Szwecja'': Fajnie, że macie miłe wspomnienia. Wspomnienia to jedyna rzecz, która zostaj...

Rozmaitości
» Pomocnik
» Regulamin PW
» Przeszukiwanie zasobów
» Przeszukiwanie forum
» Łowca Okazów 2010
» Grand Prix Czatu
» Prognoza pogody
» Ośrodki i stanice wędkarskie
» Rejestracja łódki
» Interaktywne krzyżówki

Recenzje
· JAXON ZX MACHINE 400
· MacTronic NICHIA HLS-1NL2L
· TUBERTINI GORILLA UC4 FLUOROCARBON
· Daiwa Exceler Style F
· Namiot Fjord Nansen
· Mikado NSC Feeder
· Wędzisko Mikado NSC 360 Feeder Nanostructure
· Mistrall Bavaria 2,7
· żyłka DUAL BAND
· Mikado T-Rex Bolognese 600

Filmoteka
Sum 200cm

Dodał: avallone78
Dodany: 14th Feb 2011
Odsłon: 245
Ocena: 0.00 Ocen: 0

X targi Na Ryby ZAJAWKA

Dodał: jarecki74
Dodany: 19th Mar 2010
Odsłon: 170
Ocena: 1.00 Ocen: 1

Boleń Wojtka

Dodał: wojto-ryba
Dodany: 23rd Dec 2009
Odsłon: 207
Ocena: 5.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 5/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 373
Ocena: 5.00 Ocen: 4

Żerowanie karpi 4/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 253
Ocena: 5.00 Ocen: 2

Żerowanie karpi 3/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 285
Ocena: 4.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 2/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 244
Ocena: 5.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 1/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 287
Ocena: 2.00 Ocen: 1

Sum Odrzański

Dodał: jarokowal
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 584
Ocena: 5.00 Ocen: 3

Hol suma

Dodał: Marek_b
Dodany: 22nd Mar 2009
Odsłon: 455
Ocena: 5.00 Ocen: 3


Spotkania I Stopnia
Opublikował 17-12-2003 o godz. 09:05:00 Monk
Nasza publicystyka old_rysiu napisał

Góra z górą się nie zejdą (to też już nie całkiem prawdziwe porzekadło), ale człowiek z człowiekiem ma szansę. Ile takich dziwnych i niespotykanych sytuacji ma miejsce w naszym życiu? Sięgając pamięcią, każdy z Was może przytoczyć kilka takich zdarzeń.



Już samo spotkanie z osobą nam znaną, lecz w miejscu odległym, niezamierzone, może zdziwić niejednego poszukiwacza ryby. Pamiętam takie jeszcze z okresu mojego dzieciństwa. Miałem wtedy zaledwie osiem lat. No nie, źle napisałem. Miałem już osiem lat. Wędkarstwo nie było mi obce, a na mazurskich jeziorach wyłowiłem już sporo ryb. Od dwóch lat z ojcem, dziadkiem i wujkami jeździliśmy w okresie wakacji, penetrować jeziora między Giżyckiem i Węgorzewem. W latach sześćdziesiątych XX wieku, to były najodleglejsze wyprawy z zadymionego wówczas Śląska. Zatrzymaliśmy się w małej wiosce Kuty. Prawie w połowie drogi z Pozezdrza do Kruklanek. Tam, u sołtysa, otrzymaliśmy pokój na poddaszu. Samochodem ( a jakże - bardzo luksusowym " Syrena 101”), podjeżdżaliśmy na pobliskie jeziora w poszukiwaniu węgorzy. Na obiady jeździliśmy do Pozezdrza. W tamtych czasach, na drodze w tej okolicy można było się przespać. Przejeżdżały zaledwie dwa autobusy, jeden w kierunku Kruklanek, drugi powrotny.

Jadąc kiedyś z obiadu, skręciliśmy z asfaltu w trzystumetrową polną drogę, prowadzącą do jeziora. Miejsce to nazywano Piecyk. Wtedy był to jeden dom i stodoła nad samym brzegiem ślicznego jeziora. Podjeżdżamy i widzimy, że stoi nad brzegiem czarny samochód marki IFA z lat trzydziestych. Samo spotkanie samochodu w tym miejscu, było już zdziwieniem.
Ojciec jednak dziwnie spoglądał na ten wóz. Do wujka mówi:
- Popatrz Karol, rejestracja z Krakowa!
Obaj patrzą na siebie zdziwieni. Jeszcze wszystkiego nie zrozumiałem. Przyspieszyli kroku w kierunku jeziora. Zaczynają się rozglądać.
- To chyba On - ojciec pokazał na starszego pana, siedzącego przy wędkach.
Przyspieszyli kroku a ja za nimi, nic nie rozumiejąc. Siedzący pan ze świecącą łysiną, przypominał mi tylko jednego znajomego: mojego ojca chrzestnego - pana Sabowicza.
Ale tutaj? 600 km od miejsca zamieszkania? Na pustkowiu, na którym wędkarze
przecierają pierwsze szlaki? To wprost nie do uwierzenia!

W tym dniu, pan Stanisław już zakończył swoje półgodzinne wędkowanie. Zakwaterowany w odległym Węgorzewie, z przyjemnością zmienił lokum i zamieszkał z nami w Kutach. Zdawałoby się, że to spotkanie będzie dla mnie najbardziej niecodzienne.
Tak jednak nie było.

Minęły dziesiątki lat i dzięki internetowi, poznaję wirtualnie kolegów po kiju. Stary Rysiu z niedowierzaniem przyjmuje wiadomość, że klika na czacie z wędkarzem z ALASKI.
Odległe Aachen, czy Split już nie robią wrażenia. Wirtualny świat zaczyna być mały.
Jeszcze jedno spotkanie w rzeczywistym świecie. Spotkanie z Sazanem. Rodzinka chce pojechać do Krakowa. Wnuczek musi zobaczyć smoka. Dla mnie Kraków to jeden z kolegów poznanych na czacie - Sazan. Mam już telefon do niego. Dzwonię:
- Sazanku, w niedzielę będę w Krakowie, masz czas na piwko?
Jesteśmy w Krakowie, niedaleko Rynku, sam nie wiem dokładnie gdzie. Jest piękna pogoda. Dzwonię do Sazana. Opisuję miejsce, w którym się znajduję.
- Stój tam i czekaj. Będę do 20 minut – odpowiada Sazi.
Jak wygląda Sazan? Czy my się tutaj rozpoznamy? Tłumy spacerowiczów, turystów nie napawają mnie optymizmem. Nie mam żadnego znaku rozpoznawczego. Zapomniałem o tym szczególe. Rozglądam się po okolicy. Skąd nadejdzie? Od strony murowanej bramy?
Od ruchliwej ulicy? Może tu z boku, gdzie stoi dorożka? Mija uzgodniony czas i widzę z daleka w tłumie spacerowiczów idącego w moim kierunku uśmiechnięty dżentelmen. Poznajemy się bez problemu. Może właśnie On mnie zobaczył pierwszy, bo z pewnością nie pasowałem do tego miejsca. Witamy się jak starzy znajomi. To było naprawdę coś niesamowitego.
Piwo smak miało jeszcze lepszy.

Wydawałoby się, że teraz tylko posypią się takie spotkania. Będziemy się poznawać przy różnych okazjach. Tak było. Zjazdy pogawędkowiczów jeszcze dzisiaj okropnie mnie rajcują i coraz bardziej tęsknie za nimi. Próg mojego domu przekroczyli koledzy nie tylko z Polski, ale i z Aachen. Zdawać by się mogło, że to koniec moich wspomnień. Tymczasem...
Jest rok 2002. Jak to się stało, że taki stary pryk wylądował na rybach w... Hiszpanii?
Sam nie mogę w to uwierzyć. Co to z człowieka robi internet? Jest nas spora grupka wędkarzy. Jednak wszyscy wiemy, gdzie kto łowi, kiedy śpi lub jest na wycieczce.
Siedzę sobie w łodzi na Ebro, 14 km od miejsca zakwaterowania, 2500 km od mojego domu.
Grupa nasza ma dwie łodzie. Na jednej siedzę ja. Obok na pomoście nasz kolega z Niemiec - Richat. Druga łódź na przystani. Ekipa śpi po nocce. Za dużą wyspą na rzece w okolicy Deltebre, mało kto przejeżdża motorową łodzią. Mamy łodzie z 15-konnymi silnikami spalinowymi.
Jest słoneczna pogoda i łowimy pod brzegiem karasie i sazany. Zza wyspy wypływa łódź na pełnym biegu i jedzie środkiem rzeki w naszym kierunku. Nie jest to widok niecodzienny, więc tylko rzut oka czy to czasem nie nasza ekipa wybrała się na ryby. Po sylwetkach i ubiorze oceniam, że to obca załoga. Gdy zdawało się, że łódź nas minęła słyszę, że jej silnik gwałtownie zamiera. Ze środka rzeki słyszę wołanie: OLDI !?!?

Pomyliłem się, czy co? Czyżby to byli nasi? Obracam się w kierunku łodzi. To nie Sazan.
Na Karpiarza też mi ten jegomość nie wygląda. To nie Mariusz i Artur. Więc kto?

- Kto pyta? - krzyczę w ich kierunku.

Łódź zawraca i podpływa do nas. Patrzę zdziwiony. Dwie obce roześmiane twarze. Już są blisko i tylko patrzeć, jak dobiją do mojej łodzi. Nie znam ich. Młody „macho” wyciąga do mnie dłoń i mówi: - Cyran jestem.

Cyran? Z Berlina? Jak mnie tutaj poznałeś?!? - pytam z niedowierzaniem.
- Po kapeluszu! - z uśmiechem odpowiada Cyran - Twój kapelusz jest znany z galerii. Byłeś w nim na zlocie w Przewięzi. Oglądałem fotki.
Ze zdziwienia nie mogłem uwierzyć, że to prawda. Na takim odludziu, już nie 600 km, ale 2500 km od domu. Jaki ten świat zrobił się mały. A może to my robimy się coraz więksi?

Wieczorem, na specjalne zaproszenie, Cyran z kolegą odwiedza nasze miejsce zakwaterowania. Tam dowiaduję się, że spotkanie ze mną, to nic w porównaniu z tym, co trafiło się żonie naszego kolegi Karpiarza. Ona zapamięta to „Spotkanie I Stopnia” bardziej, niż ja swoje. Czy Karpiarz je opisze zależy od Was i Waszego nacisku.
Wiem, że nie daje się długo prosić.

Old_rysiu


 
Pokrewne linki
· Więcej o Nasza publicystyka
· Napisane przez Monk


Najczęœciej czytany artykuł o Nasza publicystyka:
Ponton - część III, na wodzie


Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku

 Wyœlij ten artykuł do znajomych Wyœlij ten artykuł do znajomych


Komentarze sš własnoœciš ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialnoœci za ich treœć.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Spotkania I Stopnia (Wynik: 1)
przez Jarpo dnia 17-12-2003 o godz. 10:02:49
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Bardzo fajnie to opisałeś. Internet to wspaniała rzecz. Świat rzeczywiście zrobił się mały i dzięki internetowym przyjaźnią wcale nie musimy uważać się za zaścianek. Z drugiej strony współczuje ludziom, którzy nie mają swojego konika, nie koniecznie musi to być wędkarstwo, każde hobby jest dobre. To właśnie najbardziej różni nas ludzi od zwierząt. Hobby, które nieraz w całkiem irracjonalny sposób staramy się realizować to jest jedna z piękniejszych rzeczy w życiu. Pozostałe uczucia i czynności (może poza miłością i nienawiścią) to już sprawki fizjologii. Znam kilku emerytów, dla których przez całe życie tylko praca się liczyła. Przykro na nich patrzeć. Ci ludzie nie wiedzą, co za sobą zrobić. Staja się zgorzkniali i w bardzo szybkim tempie starzeją się. Coś, czym żyli całe życie skończyło się a oni nie mają pojęcia, co zrobić z masa wolnego czasu. Całe szczęście, że nam to nie grozi.
Pozdrawiam Jarek



Re: Spotkania I Stopnia (Wynik: 1)
przez shawn7 (b.kosinski.energia@elb2.pl) dnia 17-12-2003 o godz. 10:42:06
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Ja kiedyś spotkałem kolesia z osiedla (baaa! z jednego przedszkola) w Toulouse - południe Francji



Re: Spotkania I Stopnia (Wynik: 1)
przez Sazan (sazan@sazan.com.pl) dnia 17-12-2003 o godz. 12:42:40
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć) http://www.sazan.com.pl
Jak miałbym Cię, Oldi, nie poznać? Przecież z Twej gęby bije Knurów na odległość jak od Kościoła Mariackiego do Bramy Floriańskiej! :)))
A spotkanie i smak piwa do dzisiaj pamiętam. Tak było!



Re: Spotkania I Stopnia (Wynik: 1)
przez Jacek dnia 17-12-2003 o godz. 13:30:56
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Tę historię z nad Ebro, miałem już przyjemność słyszeć w osobistm Twoim przekazie Rysiu. Ale myślę, że te spotkanie z ojcem chrzestnym, jest co najmniej tak samo niewiarygodne. Albo nawet i bardziej. A co do relacji Karpiarza - to chętnie ją przeczytam. Halo, halo, Karpiarzu, słyszysz mnie? Do roboty, a raczej do pióra...



Re: Spotkania I Stopnia (Wynik: 1)
przez sacha dnia 17-12-2003 o godz. 20:35:17
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Historia z roku 1989.Mieszkałem w Toronto i koleżanka poprosiła mnie bym pojechał z nia do
New Market(niedużego miasteczka kilka km na północ)by zabrać od jej koleżanki z pracy jakiś TV.
Właścicielka domku przyglądała mi sie badawczo i
w końcu zapytała:skąd jestem?Odpowiedziałem
że z W-wy a konkretnie z Okęcia.Zapytała czy całe życie mieszakałem na Okęciu.Zgodnie z prawdą odpowiedziałem że do 1965(do 7 roku życia) mieszkałem w Wawrze.Znikneła na kilka minut i przyniosła album ze zdjęciami,przerzuciła kilka stron i mi podała.Na czarno-białym zdjęciu stałem jako małoletni i trzymałem za ręke jakąś dziewczynkę.To była właśnie mieszkanka New Market a z tyłu zdjęcia ołowkiem było napisane"nasza córcia i Darek Krystosiak,przedszkole-Wawer 1963".
Jak Ona rozpoznała faceta po ponad 1/4 wieku?
W końcu trochę urosłem,wyłysiałem,miałem wąsy
(oczywiście nie w przedszkolu)przedstawiłem się jej tylko imieniem.Mnie zdarza się spotkac człowieka
którego twarz pamietam ale sytuacji gdzie go poznałem,kiedy i w jakich okolicznościach za cholerą sobię nie mogę przypomnieć.


Pogawędki Wędkarskie - portal dla wszystkich wędkarzy!
Redakcyjna poczta: redakcja@pogawedki-wedkarskie.pl

Redakcja serwisu w składzie: Jarbas, Marek_b, -, -, -, -

Wszystkie teksty i zdjęcia opublikowane w portalu są utworami w rozumieniu prawa autorskiego i podlegają ochronie prawnej. Kopiowanie, powielanie, "crosslinking" i jakiekolwiek inne formy wykorzystywania cudzej własności intelektualnej i twórczej bez zgody właścicieli praw autorskich są zabronione prawem.

Wszelkie znaki towarowe są własnością ich prawowitych właścicieli, zaś ich użycie dozwolone jest wyłącznie po uzyskaniu zgody.

PHP-Nuke Copyright © 2004 by Francisco Burzi. license.
Tworzenie strony: 0.06 sekund :: Zapytania do SQL: 96