Czy wiesz, że...
Ośmioletni boleń mierzy średnio 45 – 50 cm i waży do 2 kg. Do drugiego roku życia odżywia się planktonem, a następnie przechodzi na pokarm zwierzęcy.

Konto/logowanie
Members List ZAREJESTROWANI
 Ostatni Tobiasz
 Dzisiaj 0
 Wczoraj 0
 Wszyscy 4520

 UŻYTKOWNICY
 Goscie 3
 Zalogowani 0
 Wszyscy 3

Jesteœ anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikajšc tutaj

Jesteœ stałym użytkownikiem Pogawędek Wędkarskich - kliknij tutaj
aby zalogować się!

Na forum napisali
mario_z: Dzięki W niedzielę też pływałem ale czepiały same maluchy taki ...(109) Nov 06, @ 21:40:50

krzysztofCz: Nooo... Mariusz gratulacje. Ja wczoraj trochę popływałem po j. Ja ...(109) Nov 06, @ 09:02:29

mario_z: Dzisiaj w końcu się ruszyły, jeden 81 i kilka sześćdziesiątek ora ...(109) Nov 04, @ 21:34:41

Krzysztof46: Witaj !!! Tak ,bylem .Warunki swietne i jezioro szczupakowe .Szc ...(1008) Nov 02, @ 09:21:33

cezorator: I byłeś w tej Szwecji Krzyśku ? O!!! Czarek !!! Fajnie z ...(1008) Nov 01, @ 20:49:14

zabrze: k ...(1008) Nov 01, @ 16:24:28

lecek: ...(301) Oct 30, @ 14:07:48

lecek: Jest, jest, jest. Wieczorową porą przyjechał kurier. Podrzucił pr ...(301) Oct 30, @ 14:06:29

farti: Gdybyś potrzebował coś na wiosnę , nie czekaj z zamówieniem. k ...(301) Oct 24, @ 18:23:07

lecek: Czekałem do poniedziałku, aby ostatecznie "rozprawić" się ze skle ...(301) Oct 24, @ 11:25:59


Artykuły komentowali
farti w ''Znowu Ta Szwecja'': Nie mówię nie, dajcie znać wcześniej. Ale z drugiej strony obiecać tak na 10...
dzas w ''Znowu Ta Szwecja'': Się zapisujta chłopy na wyjazd 2018 i jedźta z nami! :) Będzie więcej gęb do...
Monk w ''Znowu Ta Szwecja'': Święte słowa Farti. Zacne towarzystwo, piękne widoki, rybna woda. Ech = gdzi...
farti w ''Znowu Ta Szwecja'': Przeglądałem 3x zdjęcia , czegoś mi brakowało. Po prostu zabrakło na nich mo...
darogryf w ''Znowu Ta Szwecja'': Krzysiu wielu schowało się pod blatem. i do kraju nie wrócili.
Darek w ''Znowu Ta Szwecja'': Gratuluję udanej wyprawy, tym bardziej że w tym roku Szwecja nie darzy rybam...
krzysztofCz w ''Znowu Ta Szwecja'': Tyko dla swoich, Kamil, tylko dla swoich... :-)
Tiur w ''Znowu Ta Szwecja'': a co to za skrót nad "nickami"??
jjjan w ''Znowu Ta Szwecja'': Jak miałeś dostać jak Cię nie było? Należy Ci się koszulka ale drogo wychodz...
krzysztofCz w ''Znowu Ta Szwecja'': Nie byłbym rzepem gdybym nie spytał dlaczego ja nie mam takiej koszulki tylk...

Rozmaitości
» Pomocnik
» Regulamin PW
» Przeszukiwanie zasobów
» Przeszukiwanie forum
» Łowca Okazów 2010
» Grand Prix Czatu
» Prognoza pogody
» Ośrodki i stanice wędkarskie
» Rejestracja łódki
» Interaktywne krzyżówki

Recenzje
· JAXON ZX MACHINE 400
· MacTronic NICHIA HLS-1NL2L
· TUBERTINI GORILLA UC4 FLUOROCARBON
· Daiwa Exceler Style F
· Namiot Fjord Nansen
· Mikado NSC Feeder
· Wędzisko Mikado NSC 360 Feeder Nanostructure
· Mistrall Bavaria 2,7
· żyłka DUAL BAND
· Mikado T-Rex Bolognese 600

Filmoteka
Sum 200cm

Dodał: avallone78
Dodany: 14th Feb 2011
Odsłon: 269
Ocena: 0.00 Ocen: 0

X targi Na Ryby ZAJAWKA

Dodał: jarecki74
Dodany: 19th Mar 2010
Odsłon: 194
Ocena: 1.00 Ocen: 1

Boleń Wojtka

Dodał: wojto-ryba
Dodany: 23rd Dec 2009
Odsłon: 229
Ocena: 5.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 5/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 397
Ocena: 5.00 Ocen: 4

Żerowanie karpi 4/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 280
Ocena: 5.00 Ocen: 2

Żerowanie karpi 3/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 306
Ocena: 4.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 2/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 269
Ocena: 5.00 Ocen: 1

Żerowanie karpi 1/5

Dodał: Marek_b
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 314
Ocena: 2.00 Ocen: 1

Sum Odrzański

Dodał: jarokowal
Dodany: 23rd Mar 2009
Odsłon: 610
Ocena: 5.00 Ocen: 3

Hol suma

Dodał: Marek_b
Dodany: 22nd Mar 2009
Odsłon: 480
Ocena: 5.00 Ocen: 3


Rzuć i zwiń - wstęp.
Opublikował 07-09-2010 o godz. 10:55:00 Monk
Spinningowe łowy Old_rysiu napisał

Nigdy spinning mnie nie pociągał. Uwielbiałem gdy ruszył się spławik, bo coś targnęło przynętą. To był krótki film. Widowisko. Tańczący spławiczek dźwigał adrenalinę. Sam decydowałem, kiedy zaciąć. Jednak co to za wędkarz, który nie spróbował spinningu? No i się zaczęło.



Otwarcie pierwsze.

Było to w latach osiemdziesiątych. Byłem w Bolesławcu Śląskim i tam, o dziwo, w sklepie wędkarskim wisiał wobler ABU Hilo. Pamiętam go jak dzisiaj. Prześliczny szczupaczek łamany w środku. Miał też srebrny ster z przodu, który można było ustawiać wyżej lub niżej. Był duży, bo razem około 15 cm. Ślicznie pomalowany - katalogowy szczupak. Kiedy zapytałem ile kosztuje... aż mnie zamurowało! Był bardzo, ale to bardzo drogi. O firmie ABU już się naczytałem w książkach ("Wędkarstwo Jeziorowe") to i reklama ciągle mi w głowie błyskała. Wtedy jeszcze nie był człek tak odporny na słowo pisane. Kupiłem.

Była późna jesień. Duży staw - płytki z brzegu i bagnisty - na żywca trudno łowić. Wyjąłem spinning i założyłem mojego woblerka. Daleki rzut. Plusk i czekam - patrzę woblerek leży na wodzie. Podciągam zdecydowanie, a ten daje nurka i czuję to pyk, pyk jak pracuje. Zatrzymuję. Znowu na wodzie. Podciągam i zestaw zatrzymuje się. Zacinam - gejzer na wodzie, metrowy odpływ i ryba się spina. Ręce się trzęsą, kołowrotek nie chce się otworzyć, zamiast zarzucić robię jakiegoś babola... a czas płynie. Wreszcie się uspokoiłem i ponawiam rzut. Dobrze poleciał. Leży na wodzie, więc zaczynam. Zanurkował i znowu to pyk,pyk... zatrzymanie. Zacinam, tym razem z całej siły. No i mam... zaczep. Twardy jak pień. Drugi rzut nowym woblerkiem. Woda za zimna, żeby iść po niego. Kombinuję jak koń pod górkę - niestety mój wobler zakończył już pracę. Poszedł na emeryturę.
Kurcze - przecież jeszcze sobie na nią nie zasłużył. Zwinąłem i pomaszerowałem do domu.

Długo wściekły nie chciałem słyszeć o spinningu.

Otwarcie drugie.

Tak się jakoś złożyło, że ruszaliśmy na ryby z gronem pogawędkowiczów na zloty. Na nich królował zawsze spinning. Chcąc nie chcąc, musiałem znowu się z nim przeprosić. Nigdy nie udawało mi się złowić konkretnej ryby, ale ten zlot nad Studzienniczym zapamiętam do końca mojego żywota. Śmietanka spinningistów zgromadzona nad jednym brzegiem i gospodarz wypisujący nam zezwolenia na połów ryb. Po tej ceremonii, gospodarz mówi:

- Tutaj macie mój telefon. Gdyby ktoś chciał zamówić rybę do domu - niech dzwoni.

Oczywiście, wszyscy w śmiech. Jednak przysłowie mówi, że ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. To było pierwszego maja. Wskoczyli wszyscy do łodzi i zaczął sie podwodny pochód kolorowych błystek. Ile tam tego nie przepływało? Niedaleko wysepka - dookoła niej pływała łódź za łodzią. Woda gotowała się od rzucania błystek wszelkiej maści. Nie było nawet trącenia.

Ktoś popłynął bardzo daleko i zahaczył niewymiarka. Słoneczko grzało, a my już od wioseł mamy bąble na rękach. Woda piękna - kryształek. Ostatni dzień pobytu. Zachciało mi się razem ze spinningiem i piwkiem pójść na nasze molo, aby odpocząć tam na ławeczce. Jak już byliśmy na dole ( razem z Alkiem ) zauważyłem, że nie zabrałem kapelusza. Podaje kija do Alka i powiadam:

- Pomachaj trochę, ja skoczę po kapelusz.

Ledwo wygramoliłem się do góry usłyszałem wołanie:

- Podbierak, podbierak!!!

Odwracam głowę i co widzę? Mojego szczupaka zaciął Alek i wrzeszczy na całą gębę. Lecę na łeb na szyję w dół, ale śledzik ledwo miarowy już wyfrunął na molo. Jeden jedyny szczupak na zlocie, który czekał pod pomostem na mnie i uderzył na moją wędkę... trzymaną właśnie wtedy przez Alka! Posypały się nagrody, medale, dyplomy… niestety nie dla mnie.

Otwarcie trzecie.

Siedzę sobie na rybkach z wędeczką na karasie i co widzę? Ogromne klenie w moim stawie się opalają tuż pod powierzchnią wody. Przez moje polaroidy wyraźnie je rozpoznaję. Skąd tutaj klenie? Po powodzi w 1997 r.??? Musiały przejść z Odry do Bierawki, a z niej do mojego stawu, jak wszystko zalało. Na drugi dzień melduję się z wędeczką i małymi obrotówkami. Mepsy obracały skrzydełkami zaraz po dotknięciu wody. Jaxony różnie - raz się obracały, innym razem skrzydełka się kleiły do tułowia obrotówki. Wolałem Mepsiki nr 0, który - z czarnym skrzydełkiem - właśnie poleciał do wody. Prowadzę i widzę, jak klenie płyną za nim i nie uderzają. Skręcają w toń 5 metrów od moich nóg. Nie pomaga zmiana przynęty, sposób prowadzenia. Nie uderzą i już. Tysiące zdań napisanych przez Internet, aż trafiłem podpowiedź:

- Oldi - spróbuj w nocy.

To miało sens. Tak, w nocy mnie nie zobaczą. Staw znam jak własną kieszeń i wiem, gdzie drzewo w wodzie, a gdzie płań. Pojechałem. Po ciemku podszedłem pod brzeg. Pierwszy rzut - słyszę jak żyłka spada z kołowrotka i plusk - wirówka w wodzie. Zamykam kabłąk i zaczynam prowadzić. Pierwsze trzy obroty korbą i czuję uderzenie. Zacinam i nic - pusto. Jeszcze zestaw nie dotarł do brzegu, a tu drugi raz jak nie bachnie ( to nie zaczep, a wyraźne uderzenie ) i powtórka - zaraz po uderzeniu luz. Wyjmuję zestaw i dotykam kotwiczkę. Wszystkie ostrza kłują w palec aż miło. Dlaczego spadają? Ciemno, że oko wykol. Ponawiam próbę drugi raz. Wirówka wpada do wody. Kilka obrotów i uderzenie. Nie zdążę nawet zaciąć, bo od razu puszcza. Jak pierwszym razem - zanim zwinąłem, miałem drugie uderzenie i to samo. Adrenalina uszami już wypływa, a ja się zastanawiam, co jest nie tak? Wreszcie postanawiam przykucnąć i zarzucić. Tam na drugim brzegu jest zapalona lampka. To ogródki działkowe i ktoś tam przy altance jeszcze siedzi ze światłem. Trzeci rzut. Nawet zobaczyłem krąg na wodzie po wpadnięciu obrotówki do wody. Staram się patrzeć na wodę w tamtym kierunku i zwijam. Oczywiście uderzenie jest... ale to nie ryba. To nietoperz nie widzi mojej żyłki i wpada na nią. Teraz zauważam, że nietoperzy tutaj więcej niż gwiazd na niebie. No i zakończyło się znowu moje spinningowanie.

Otwarcie czwarte.

Skoro świt siedzę nad wodą, a tu nad samym brzegiem coś się zagotowało. Za chwilę znowu i znowu. Coś pod brzegiem atakuje małe rybki. Co to takiego może być? Coraz jaśniej i coraz bardziej gorąco - oczywiście w wodzie. Wreszcie widzę, jak kule cierników przepływają wzdłuż brzegu. Dlaczego są zbite w takie kule? Zawsze rozproszone przeszkadzały w łowieniu karasi.

Domyśliłem się, że przybrały pozycję obronną przed jakimś drapieżnikiem. Co szkodzi jutro dobrać leciutki spinning? Następnego dnia już przed świtem jestem znowu na karasiach. Opar wody unosi się nad lustrem, snując coraz gęstszą mgłę. Słyszę pierwsze uderzenie - są. Odkładam spławikówki i nie ruszając się z miejsca wrzucam wirówkę wzdłuż brzegu. Kilka obrotów - uderzenie. Mam rybę i to niemałą!!! Wreszcie ląduje okoń - około 30 cm. A Ty skąd się tutaj wziąłeś - pomyślałem. Przecież tutaj nie było okoni. Tym razem to nie koniec. Zaczyna się jadka. To nie jeden egzemplarz tutaj tak rozrabia. Mam drugiego i trzeciego. Największy 32 cm. Mój mowy rekord!

Nagle ryby odpłynęły - koniec brań. Rzucam coraz dalej, jeszcze mam jednego mniejszego braciszka i zaczyna się problem. Co rzut, żyłka mi się plącze, robiąc okropne brody przy przelotkach i samym kołowrotku. Już nie można łowić. Rezygnuję z wirówek.

Podsumowanie.

W każdym z tych otwarć przedstawiłem swoje spinningowe problemy. Każdy problem dotyczył innego tematu. To utrata cennych przynęt, to wyładowanie energii wędkarskiej na bezrybnej wodzie, to znowu kłopoty z otaczającą przyrodą czy brakiem właściwego doboru zestawu.

Rzuć i zwiń - łatwo powiedzieć. Tak właśnie robiłem. Niestety to za mało. Aby skutecznie łowić spinningiem, trzeba go dobrze poznać. Od sprzętu, przynęt, rodzaju prowadzenia. Tak jak spławikowiec musi czytać wodę, tak i On musi rozpoznawać ulubione miejsca i zwyczaje drapieżników. Tylko połowę dowiecie się z książek. Drugą połowę musicie przerobić na sobie. Dzisiaj się uśmiejecie, jak zobaczycie wędkarza, który czołga się w kierunku brzegu i łowi na leżąco, a jutro... sami tak będziecie robić!

Spora część wędkarzy opisująca swoje zdarzenia, niechcąco ujawnia zaistniałe przypadki, które mogą się przytrafić Tobie. Czytanie więc o tym nigdy nie jest straconym czasem. Mam nadzieję, że oprócz prawdziwych porad związanych z samym przygotowaniem zestawów, prowadzeniem czy doborem przynęt, każdy w Was napisze jakąś ciekawostkę ze swojego spinningowania.

Czy to dobry wstęp do cyklu spinningowego " Rzuć i zwiń"? Pewno nie, ale...

Old_rysiu


 
Pokrewne linki
· Więcej o Spinningowe łowy
· Napisane przez Monk


Najczęœciej czytany artykuł o Spinningowe łowy:
Trokizm


Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku

 Wyœlij ten artykuł do znajomych Wyœlij ten artykuł do znajomych


Komentarze sš własnoœciš ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialnoœci za ich treœć.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Rzuć i zwiń - wstęp. (Wynik: 1)
przez gismo dnia 07-09-2010 o godz. 12:42:51
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć) http://www.bez-cisnien.neostrada.pl/
Witam Oldi. Mi chyba tylko robienie na drutach idzie gorzej od spinningu, więc zabranie głosu w spinningowym temacie powinno zakończyć się ostrzeżeniem dla mnie albo nawet czerwoną kartką :) No ale myślę, że dobrze jeśli napiszę coś na temat skręcającej się żyłki podczas łowienia na obrotówkę. Z powodzeniem stosuję tu rozwiązanie mniej lub bardziej znane pod nazwą obciążenie Hilmana. Najczęściej łowię ze szczupakowym przyponem, dlatego realizuję obciążenie dowiązując (bo chyba nie można niczego takiego kupić) ciężarek ołowiany w kształcie gruszki o wadzie 8 - 12 gram (stosuję blaszki w rozmiarach 4 - 5) do oczka krętlika od strony żyłki. Dzięki temu cały przypon wraz z blaszką kręcą się swobownie, ale żyłka pozostaje nieruchoma. Plus jest jeszcze taki, że można dalej rzucić przynętą - szczególnie cenne przy używaniu małych blaszek. Natomiast minus - zestaw taki z uwagi na rozproszenie masy lubi się dość często plątać przy rzutach.

Przepraszam i obiecuję, że już będę tylko czytał :)



Re: Rzuć i zwiń - wstęp. (Wynik: 1)
przez zabrze (bartusx@op.pl) dnia 07-09-2010 o godz. 20:44:19
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Może dzięki "Rzuć i zwiń" zaczne mieć efekty podczas spinningowania :D. więc czekam na kolejne części!!!.



Re: Rzuć i zwiń - wstęp. (Wynik: 1)
przez Robert (gosia67600@numericable.fr) dnia 10-09-2010 o godz. 20:09:06
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Doskonały wstęp Rysiu i nie musisz o to pytać :-).
W każdej z czterech odsłon zawarłeś swoje doświadczenia, z których łatwo wyciągnąć wnioski. I o takie właśnie przygody ze spinem też chodzi. Każdy, kto czytał twój tekst może odpowiedzieć sobie na pytanie, co zrobiłbym w danej sytuacji.

Fakt, nie jest to tania metoda, ale też i nie najdroższa (biorąc np. "karpiowanie" pod uwagę). Jedno, czego trochę mi szkoda to, że tak szybko złożyłeś broń. Myślę, iż byłbyś mistrzem "spina" a to na podstawie chociażby Twojego zapasu wiedzy w innym wędkarstwie. Ale nigdy nie jest za późno Rysiu :-).




Re: Rzuć i zwiń - wstęp. (Wynik: 1)
przez grzbiet dnia 17-09-2010 o godz. 23:56:29
(Informacje o użytkowniku | Wyœlij wiadomoœć)
Old rysiu nawet nie wiesz jak blisko jesteś moich doświadczeń ze spiningiem ... )))) bądź moim mentorem... jakbym Oldi siebie widział.. tez bryndza... :)))))))) nie poddawaj sie tak jak ja


Pogawędki Wędkarskie - portal dla wszystkich wędkarzy!
Redakcyjna poczta: redakcja@pogawedki-wedkarskie.pl

Redakcja serwisu w składzie: Jarbas, Marek_b, -, -, -, -

Wszystkie teksty i zdjęcia opublikowane w portalu są utworami w rozumieniu prawa autorskiego i podlegają ochronie prawnej. Kopiowanie, powielanie, "crosslinking" i jakiekolwiek inne formy wykorzystywania cudzej własności intelektualnej i twórczej bez zgody właścicieli praw autorskich są zabronione prawem.

Wszelkie znaki towarowe są własnością ich prawowitych właścicieli, zaś ich użycie dozwolone jest wyłącznie po uzyskaniu zgody.

PHP-Nuke Copyright © 2004 by Francisco Burzi. license.
Tworzenie strony: 0.05 sekund :: Zapytania do SQL: 78